DO SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ UCZIECZKI GRZESZNIKÓW PIELGRZYMOWALI NASI PRZODKOWIE

/
4 mins read

Wieleń Zaobrzański to miejscowość położona nad jeziorem, którą zna chyba każdy wolsztynianin. Już od wielu pokoleń mieszkańcy naszego miasta pielgrzymują do tego miejsca, aby prosić Matkę Bożą o wiele łask. Początki tego sanktuarium siegają czasów średniowiecznych, kiedy to cystersi zbudowali klasztor i kościół ku czci Maryi, która według legendy, ukazała się na drzewie lipy dziewczynce pasącej gęsi. Cystersi rozpowszechnili kult do cudami słynącej Maryi, za której przyczyną ludzie wypraszali wiele łask. Największe święto, które ściągało rzesze pielgrzymów odbywało się 2 lipca. W tym dniu powstrzymywano się od pracy i udawano się do Wielenia. W modlitewniku ,, Krótkie nabożeństwo do Matki Boskiej Nawiedzenia w Wieleniu” z przełomu XIX i XX jest mowa o pątnikach przychodzących z Brenna, Bukowca, Gościeszyna, Grodziska, Ciosańca, Babimostu, Kopanicy, Wielichowa, Wolsztyna, Obry, Tuchorzy, Kębłowa, Przemętu, Siedlca,Chobienic, Lginia, Śmieszkowa, Sławy, Wschowy, Włoszakowic, Zbąszynia, Moch i Kaszczoru, a nawet z okolic Stęszewa i innych miejscowości. Na podstawie tej wzmianki możemy stwierdzić, że sanktuarium ma silny i regionalny charakter wynikający z prastarej tradycji. Warto wspomnieć, że w okresie zaborów (byliśmy pod zaborem pruskim) był to trudny czas. Jednak mimo tego sanktuarium potrafiło zgromadzić ludzi o odmiennym języku i narodowości. Ruch pielgrzymkowy został zahamowany w okresie II wojny światowej i dopiero po 1945 roku wierni zaczęli ponownie powracać do Wielenia. Niestety, w latach 50 i 60 piesze pielgrzymki zaczęły być hamowane przez władze komunistyczne, które nie wydawały potrzebnych zezwoleń. Jednak nawet te szykany nie zatrzymały ludzi, przybywali do Maryi rowerami, wozami czy samochodami. Dopiero po zmianach ustrojowych w latach 90. kult ponownie zaczął się rozwijać. Wielki wpływ na ten wzrost miały koronacje w 1995 i 2005, kiedy to jeszcze większe rzesze ludzi napływały do tej wsi, aby choć na chwilę spojrzeć na twarz Matki Bożej i na klęczkach nawiedzić kaplice Krzyża Św. Pytając się najstarszych mieszkańców Wolsztyna, dowiedziałem się, że nasza parafia od bardzo dawnych i niepamiętnych czasów pielgrzymuje do Matki Bożej. Ks. Proboszcz Stanisław Michalak już w 1970 roku stwierdził, że brakuje dokumentów wskazujących na początek pielgrzymek z Wolsztyna. ,,Szli moi rodzice, dziadkowie, pradziadkowie, a teraz idziemy my” mówi jeden z wolsztyniaków ,, U nas ten zwyczaj przekazywany jest z pokolenia na pokolenie. Gdy kończy się czerwiec, a zaczyna lipiec, to naturalnym jest, że udajemy się do Wielenia.” Każdego roku starsi wspominają i opowiadają historie związane z pielgrzymkami do tego miejsca. Dawniej wolsztyniacy wychodzili w południe 1 lipca. Gromadzili się przy farze i ze śpiewem ,, Matko Wieleńska ratuj nas w potrzebie, bo Twoje dzieci idą do Ciebie ” wychodzili do Wielenia. Miasto żegnało pątników idących na uroczystości. Pogoda była różna, niektórzy wspominają, jak musieli się chować przed ulewą i burzą w mendlach skoszonego zboża. Czasami bywało również tak, że upał był po prostu nie do zniesienia. Pielgrzymi dochodzili zmęczeni wieczorem i uczestniczyli w nieszporach i procesji. Zmęczeni wolsztyniacy najczęściej nocowali na sianie w stodołach w Kaszczorze czy w Wieleniu. Rano niektórzy wstawali bardzo wcześnie i szli nad jezioro oglądać tzw. Ścieżkę Maryi. Po zakończonych uroczystościach 2 lipca wracano koło godziny 21 do Wolsztyna. Na ulicach robił się gwar, każdy czekał na powracających pątników. Gdy wchodzili do miasta robiło się głośno i radośnie, śpiewano refren ,, Matko Wieleńska ratuj nas w potrzebie, bo my twoje dzieci byliśmy u Ciebie”. Całe miasto wraz z księdzem proboszczem witało owacyjnie pątników przy figurze Matki Bożej Pani Wolsztyna po czym wszyscy szli do Fary na nabożeństwo dziękczynne. Pielgrzymka była świętem dla całej parafii, każdy bardzo żył tym wydarzeniem. Wielkim zaszczytem było uczestniczyć w pielgrzymce, natomiast w domach pozostawały zazwyczaj dzieci, chorzy i starsi. Najbardziej powracających pielgrzymów wyczekiwały dzieci, które chciały dostać drobną zabawkę zakupioną na w tzw. budach. Dzieci w tamtych czasach bardzo były szczęśliwe z przyniesionego prezenciku jakim była czasami zwyczajna piłka na gumce. Wiele osób, które nie mogły iść pieszo jechały rowerami albo wozami bardzo wcześnie rano. Jedna z mieszkanek ulicy Gajewskich tak wspomina te czasy
,,Po naszej wtedy jeszcze brukowanej ulicy, wczesnym rankiem ok.godz.4-5-tej budził nas śpiew pieśni Maryjnych i stukot kopyt końskich oraz turkot kół wozów drabiniastych.
Biegliśmy wtedy do okna, aby pokiwać pielgrzymom. Furmanki były ozdobione młodymi brzózkami i wstążkami. Oprócz ludzi siedzących po obu stronach wozu, wieziono też feretrony. Tych wozów jechało kilka, jeden za drugim, był to piękny widok… Miało to miejsce w latach 50-tych XX wieku”.
Te wspomnienia pokazują, jak ważny dla ludzi był kult Matki Bożej Wieleńskiej. Niestety, taki rodzaj pobożności nie podobał się ówczesnej władzy. Chciano przez przeróżne represje i szykany utrudnić organizacje pieszych pielgrzymek. W 1949 roku władze wyznaczyły dni 1,2 lipca na poszukiwanie stonki ziemniaczanej, mimo tego pielgrzymka wyruszyła, ale po południu 2 lipca. Pielgrzymi szli pieszo do 1961 roku. Brak potrzebnych zezwoleń wpłynęły, że musiano wstrzymać się z urządzaniem pielgrzymek jednak cały czas zachęcano do indywidualnego nawiedzania sanktuarium w czasie odpustu. Po zmianach w latach 90, zaczęto ponownie przywracać pielgrzymki z Wolsztyna do Wielenia. Gdy powstała nowa parafia ks. Jan Polec wyszedł z inicjatywą powrotu do tradycji. Kilka razy pieszo wędrowano do Wieleńskiej Pani. Potem znów był przestój w pielgrzymowaniu do zwyczaju wrócił w 2014 roku ks. proboszcz Sławomir Majchrzak. Tak więc co roku, w sobotę na rozpoczęcie wakacji parafie wolsztyńskie idą do Wielenia. I tak tradycja, wiara i miłość względem Matki Bożej trwa do dzisiaj. Wielki Odpust jest motywacją dla wielu z nas, aby zbliżyć się do Boga i zmienić swoje życie. Ludzie ładują tu akumulatory na cały rok, prosząc Matkę Najświętszą o pomoc w życiu codziennym, które niesie czasem gorzkie i trudne chwile. Każde spotkanie z Matką Wieleńską pokrzepia i dodaje otuchy. Przekonali się o tym nasi przodkowie, ale również i dzisiaj wiele osób idzie do Matki Bożej szukając u niej miłości, pociechy i wsparcia.

Piotr Kubala

fotografie archiwalne od pp. Magdans i p. Szaranek

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Poprzedni

OGŁOSZENIE

Następny

ZAPROSZENIE

Ostatnie z

Bez osłonek

W zeszłym roku urodziło się najmniej dzieci od zakończenia II wojny światowej. Tymczasem organizacja aborcja Bez

Wręczono legitymacje

2 lipca w sali sesyjnej Urzędu Gminy w Przemęcie siedmiu osobom wręczono legitymacje członkowskie Towarzystwa Pamięci

50. LAT GMINY PRZEMĘT

„50 lat Gminy Przemęt – świętujemy razem- pod takim hasłem odbyła się oficjalna uroczystość”. Już od