Od wieków pielgrzymowali do Wieleńskiej Pani

4 mins read

We wtorek 2 lipca o godzinie 11.15 została odprawiona uroczysta suma pod przewodnictwem księdza Mariana Szymańskiego kustosza wieleńskiego sanktuarium. Msze Świętą poprzedziła uroczysta procesja eucharystyczna. Kazanie wygłosił ksiądz Maciej Kubiak, który podkreślił ,,że uczczenie Matki Bożej w wieleńskim sanktuarium jako Ucieczki Grzeszników, powinno nas zachęcić do tego, aby odchodząc z tego miejsca, będąc oczyszczonym z grzechów w sakramencie pokuty, mogło z nas uczynić człowieka radości i szczęścia. Na główny dzień odpustu przybyły pielgrzymki piesze z Włoszakowic i Obry oraz autokarowa w liczbie 50 osób z poznańskiego Łazarza. ,,O Ty Wieleńska, Ty nasza Królowo: Niech Cię pieśń nasza dziś sławi na nowo” słowami tej pieśni pielgrzymi z Obry w liczbie 60 osób powrócili z Wielenia do Obry. Warto się dzisiaj pochylić, jak bardzo lud obrzański ukochał Maryję. Gdy pytałem się pątników od ilu lat chodzą do Wielenia, to usłyszałem odpowiedź,, że na pewno już nasi dziadkowie brali udział w pielgrzymce”. Postanowiłem więc trochę popytać ludzi i poszukać w książkach bądź lokalnych pismach, co mówią o pielgrzymce obrzańskiej do Wielenia. W książce,, Sanktuarium Maryjne Wieleń Zabrzański”, którą opracował ówczesny kustosz ks. Władysław Płóciennik, przywołał on inicjatywę ks. Zbigniewa Gmerka, który skierował prośbę do pobliskich parafii, aby doszukać się w przeszłości kultu Matki Bożej Wieleńskiej. Z Obry przyszła następująca odpowiedź napisana przez księdza proboszcza Henryka Tomysa OMI w 1970 r. ,,Rozmowy z z parafianami utwierdziły mnie w przekonaniu, że te pielgrzymki trwają już od niepamiętnych czasów. Najstarsi bowiem (osiemdziesięcioletni) przypominają sobie, że już ich rodzice pielgrzymowali do Matki Bożej Wieleńskiej. Czynili to jednak w sam dzień Nawiedzenia (2 lipca). Tak więc, możemy zauważyć, że ludzie szli do wieleńskiego sanktuarium już od bardzo dawnych czasów. Mieszkańcy Obry wskazali mi, że warto by było się udać do brata Sowy w celu uzyskania dodatkowych informacji. Tak więc uczyniłem. Brat Sowa przyjął mnie z wielką serdecznością w furcie klasztornej, powiedział, że gdy rozpoczął nowicjat w 1968 roku wspólnie z kolegami wybrali się na pielgrzymkę ( jeden z kleryków postanowił nawet iść boso był to o. Józef Niesłony OMI ). W tych czasach pątnicy zbierali się na Mszy Świętej odprawianej zazwyczaj o godzinie 8 rano, ale już 1 lipca. Po jej zakończeniu każdy kładł swój bagaż na ciągnik i pielgrzymka ruszała. Pątnicy szli drogą „widzimską” do Kębłowa, tam przy kościele był pierwszy przystanek. Dalej szli przez Stradyń i Solec do Moch, w której to wsi przy cmentarzu był drugi postój. Był on o wiele dłuższy. Duchowni zawsze zostali poproszeni do państwa Hajduków na posiłek. Gdy każdy się posilił, pielgrzymi z Kaszczoru weszli do Wielenia. W bramie sanktuarium zostali powitani i ze śpiewem na ustach i pielgrzymi weszli na krótką modlitwę przed cudowną figurą Matki Bożej. Każdy musiał znaleźć sobie zakwaterowanie, często pątnicy obrzańscy szli do zaprzyjaźnionych dwóch rodzin ( jedna z nich to rodzina Pabichów, a drugiej nie udało się ustalić), które miały duże stodoły. Po krótkim odpoczynku każdy szedł na nieszpory i uroczystą procesję. Ludzie uczestniczyli w czuwaniach modlitewnych odprawianych przez całą noc. Wielu też brało udział w Pasterce Maryjnej, która rozpoczynała się o północy. Wielu też szło nad jezioro, aby zobaczyć ścieżkę Maryi (wg podań 2 lipca na Jeziorze Wieleńskim pojawiała się ścieżka, wyglądała jak biała dróżka, którą miała podążać Matka Boża). Wierni gromadzili się tłumnie przy figurze, zawierzając Maryi swoje życie i swoje rodziny. Przed południem została odprawiona uroczysta procesja i Msza święta. Gdy nabożeństwa dobiegały końca, wierni żegnając się z Maryją śpiewali pieśń: ,,Matko Wieleńska ratuj nas w potrzebie może ostatni raz byliśmy u Ciebie”.
W godzinach wieczornych pielgrzymi dochodzili pełni radości do Obry i dzieli się wspomnieniami i drobnymi upominkami z tymi, którzy musieli zostać w domu. Gdy na drogach zaczęło pojawiać się więcej samochodów, to o. Lucjan Osiecki OMI domagał się, aby pielgrzymka omijała główne drogi, tak więc dziś pątnicy spieszą do Wielenia, idąc wśród łąk, lasów i pól. Wspomniałem na początku krótką notę napisaną przez o. Tomysa. Doszukał się informacji od starszych ludzi, że dawniej pielgrzymka z Obry do Wielenia odbywała się w dniu 2 lipca. Prawdopodobnie dopiero po II wojnie światowej pielgrzymi wychodzą pierwszego, a wracają wieczorem drugiego lipca. I choć zmienił się dzień wyjścia pielgrzymki, to nie zmieniły się tradycje. Nadal młodzi chłopcy dzwonią dzwonkami, jak grupa wchodzi do danej miejscowości, a gdy pątnicy mijają krzyż lub kapliczkę przystają i wspólnie się modlą. W pielgrzymce biorą udział dzieci, młodzież, dorośli i starsi. Najstarszą chyba pątniczką spieszącą z Obry do Wielenia była pani Władysława Chwalisz, która aż ponad 60 razy szła pieszo do naszej Matki Bożej Ucieczki Grzeszników, wypełniając w ten sposób złożoną niegdyś obietnicę. Dowiedziałem się o niej z artykułu w Jakubowym Szlaku z roku 2006. Wspominała wtedy, jak wyglądały pielgrzymki po wojnie, gdy to trzeba było nieść swój bagaż całą drogę. Pani Władysława przypomniała również, że to kiedyś dołączali do obrzańskiej pielgrzymki grupy pątnicze z Chobienic, Kopanicy i Siedlca. Dawnej szło bardzo dużo ludzi, pielgrzymki nazywano ”kompaniami”, tworząc jedną, zgraną grupę, która wśród modlitw i śpiewów spieszyła do stóp Wieleńskiej Pani. Dzisiaj dziękujemy całej Parafii w Obrze, począwszy od Oblatów Maryi Niepokalanej, osoby zaangażowane w śpiew i w organizację pielgrzymki aż po pątników, że nie wstydzą się złożyć świadectwa wiary i miłości wobec Matki Bożej. Niech całej parafii obrzańskiej błogosławi i sprzyja ze swym Synem Wieleńska Panna Maryja.

Piotr

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni

Forsy zaczyna brakować

Następny

Nekrolog

Ostatnie z

81. rocznica Zbrodni Wołyńskiej

11 lipca minęła 81. rocznica Zbrodni Wołyńskiej. Na łamach ,,Głosu Wolsztyńskiego” publikowaliśmy relacje świadków tych tragicznych

Forsy zaczyna brakować

Ludzie, niedawno wyjechaliśmy do krewnych za Poznań. Od Wolsztyna patrzyłam, czy rowerzyści jeżdżą po tych ścieżkach,