Ojciec Mariusz Kasperski OMI, pochodzący z Chorzemina,od 28 lat na misjach, na Madagaskarze

6 mins read

W 1998 roku ukazał się w ,,Głosie Wolsztyńskim” pierwszy artykuł pt. ,,Z Chorzemina na Madagaskar”. Była to pierwsza rozmowa z Ojcem Mariuszem Kasperskim OMI, który posługuje jako misjonarz na Madagaskarze. W 2015 roku opublikowaliśmy z nim rozmowę o jego 20-letniej pracy. Ojciec Mariusz przybliżył swoje codzienne obowiązki, relacje między chrześcijanami, a wyznawcami innych religii. Warto dodać, że ojciec Mariusz jest absolwentem Technikum w Powodowie.

Na początku października br. o. Mariusz OMI przysłał list, w którym opowiedział o obecnej swojej duszpasterskiej posłudze i potrzebach w nowej parafii.

– ,,15 sierpnia 2023 roku skończyłem 60 lat życia. Z tego 28 lat przepracowałem na Madagaskarze. Pomimo problemów ze zdrowiem, dalej chcę tu pracować, czuję się tu potrzebny, lubię, kocham mieszkańców Madagaskaru i chcę być razem z nimi.

W mojej misyjnej pracy nastąpiła wielka zmiana. Po siedmiu latach bycia przełożonym, szefem Oblatów na Madagaskarze, 11 czerwca 2023 roku, zostałem zamianowany proboszczem nowej parafii na obrzeżach portowego miasta Toamasina. W mojej historii pracy misjonarza na Madagaskarze, to już moja trzecia parafia, którą tworzę od podstaw. Czy dam radę? Z pokorą przyznaję, że moje siły nie są takie jak kiedyś.

Pracuję w ubogiej dzielnicy położonej na obrzeżach miasta, która przez wiele lat była strefą przemysłową miasta. Dwadzieścia pięć lat temu wszystkie te zakłady przemysłowe upadły i zostały opuszczone. Wtedy to ludzie zaczęli osiedlać się na tych opuszczonych terenach, budować prowizoryczne domy z bambusów i z blachy falistej. Ponieważ są tu jeszcze do dzisiaj wolne tereny, osiedla się tu wielu ludzi przybyłych z różnych stron Madagaskaru w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Osiedlają się tu też najbiedniejsi ludzie z centrum miasta Toamasina, ze względu na najniższe koszty życia w naszej dzielnicy.

Niestety, ludzie z buszu, którzy się tu osiedlają bardzo szybko się rozczarowują. Chociaż przybywają do drugiego pod względem wielkości miasta na Madagaskarze, nie znajdują oni regularnej pracy, zapewniającej comiesięczną wypłatę i regularny wpływ pieniędzy. Ich praca jest na ogół dorywcza jako kierowcy ryksz do przewożenia ludzi, zajmują się transportem materiałów budowlanych na ręcznie pchanych wózkach, najmują się do pracy w wielkich magazynach przy porcie przeładowując na swoich plecach worki z cementem. Jest w parafii wielu drobnych sprzedawców na targowisku. Wielu parafian uprawia małe poletka, hoduje kury, świnie, ale w niewielkich ilościach.

Kobiety szukające pracy najmują się jako pomoc domowa w mieście. Jest to praca bardzo słabo płatna i dochodzi tu do różnych nadużyć. Bardzo dużo kobiet utrzymuje się z ręcznego prania ubrań innym ludziom, co przynosi im żebraczą zapłatę.

Moja nowa parafia pod wezwaniem Założyciela Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, świętego Eugeniusza de Mazenoda, została utworzona oficjalnie przez biskupa diecezji w 2020 roku, ale wcześniej, od 2006 roku, było to już miejsce modlitwy, gdzie jeden Ojciec Oblat dojeżdżał najpierw w niedzielę, a później codziennie.

Nie ma tu jeszcze domu dla księdza – probostwa. Dojeżdżam z drugiego końca miasta z Domu Prenowicjatu Oblatów. Dojazd rano trwa 40 minut, wieczorem w korkach ponad godzinę. Budzę się codziennie o 04:00 rano, żeby być na miejscu w parafii o 05:30. Ze względu na gorący klimat, Msza święta jest odprawiana o 06:00 rano. Pierwszą pracą do wykonania jest powiększenie drewnianego kościoła, który jest za mały na potrzeby parafii. Już to zaczęliśmy. W każdą niedzielę, co najmniej jedna trzecia chrześcijan jest poza kościołem. Dołożyliśmy jedną Mszę świętą w niedzielę, ale to nie wiele pomogło. Drewniany kościół zostanie powiększony o cztery metry po prawej i lewej stronie i sześć metrów z tyłu. To jest prowizoryczne rozwiązanie, ale na budowę murowanego kościoła musimy jeszcze długo poczekać.

Drugą pracą do wykonania jest wybudowanie Domu dla nas księży, którzy tu pracujemy. Ja i mój wikary chcemy mieszkać na miejscu. Codzienne przemieszczanie się z wieloma bagażami jest bardzo uciążliwe. Bardzo mnie to męczy, przy moich poważnych problemach z kręgosłupem. Trzecią pracą do wykonania będzie wybudowania murowanego kościoła. Bardzo byśmy chcieli rozpocząć tą budowę za pięć lat. Nasza parafia obejmuje duży obszar, ludzi ciągle przybywa, rodziny są liczne, chcemy więc wybudować duży kościół.

Czwartą pracą, która mnie czeka, będzie otwarcie katolickiej szkoły. Do szkół w mieście jest bardzo daleko. Szkoły katolickie cieszą się bardzo dobrą opinią, otwarte są na dzieci różnych wyznań.

Niestety, chociaż żyjemy w dużym portowym mieście, które liczy około 500 000 mieszkańców, to do tej pory nie ma w naszej dzielnicy prądu elektrycznego, co bardzo utrudnia codzienne życie i utrudnia wszelki rozwój. Z powodu braku prądu, znajdują tutaj schronienie różne bandy. Jest to bardzo niebezpieczna dzielnica. Na Madagaskarze, z powodu wielkiej korupcji, bandyci czują się na ogół bezkarni.

W kościele mamy agregat prądotwórczy który wymaga dobrej opieki technicznej.

Jest możliwość założenia baterii słonecznych, ale właśnie taki sprzęt najbardziej przyciąga złodziei.

Do parafii zapisanych jest 2500 chrześcijan. 450 dzieci w każdą sobotę uczy się katechizmu.

W każdą niedzielę po pierwszej Mszy świętej około 40 dorosłych uczy się katechizmu i przygotowuje się do chrztu. Ludzie są bardzo życzliwi, ale długie rozmowy, zebrania, nauczanie i homilie w języku malgaskim sprawiają, że wieczorem czuję się zmęczony.

Chcę dużo zrobić w mojej nowej parafii. Jednak patrząc na naszą rzeczywistość, na nienajlepsze zdrowie, czuję się bardzo pokorny. Bardzo proszę na modlitwę.

Patrząc na bardzo trudną rzeczywistość ekonomiczna Madagaskaru i na ubogie życie chrześcijan z parafii, wiem, że żadna z tych prac o której piszę: rozbudowa kościoła, budowa probostwa, budowa murowanego kościoła, budowa szkoły, nie zostanie wykonana o własnych siłach mojej parafii. Stąd też często się pytam, jaka jest wola Boża w tym względzie? Czy któraś z tych prac zostanie zrealizowana? A ja, czy temu podołam?

Pomyślałem, że zwrócę się w tej sprawie do ludzi, którzy mnie znają, szczególnie na Ziemi Wolsztyńskiej. Może ktoś się tym zainteresuje? Dziękuję za przeczytanie mojego listu. Pozdrawiam w imieniu chrześcijan z mojej parafii.

Gdyby ktoś był zainteresowany moją pracę, to podaję możliwość nawiązania kontaktu ze mną:

Mój numer telefonu z WhatsApp: +261 34 40 879 51

Mój adres mailowy: mariusz.kasperski1963@gmail.com

Z misjonarską modlitwą.

O. Mariusz Kasperski OMI

Od red. Poprosiliśmy ojca Mariusza o numer konta dla tych którzy będą chcieli wesprzeć finansowo parafię na Madagaskarze.

RACHUNEK PLN
NRB: 68 1600 1462 1810 1048 3000 0102
IBAN: PL68 1600 1462 1810 1048 3000 0102
BIC/SWIFT: PPABPLPK

RACHUNEK WALUTOWY EURO
NRB: 26 1600 1462 1810 1048 3000 0082
IBAN: PL26 1600 1462 1810 1048 3000 0082
BIC/SWIFT: PPABPLPK

Pierwsze dwa zdjęcia przedstawiają nasz kościół z zewnątrz

 To jest wnętrze drewnianego kościoła. Tak wygląda niedzielna Msza święta, wszyscy przechodzą ładnie ubrani w odświętnych ubraniach.
W niedzielę jedna trzecia ludzi nie mieści się kościele, który jest za mały. Parafia szybko się rozrasta.
To jest moja nominacja przez Przełożonego Oblatów na nowego Proboszcza

W każdą środę po południu chodzimy z wikarym po kolędzie. To są typowe domy w parafii, bambusowe ściany, blacha falista i trochę dese

To jedna z ulic parafii. Chodzę tu teraz po kolędzie

Wszędzie pełno uśmiechniętych, ubogich dzieci

Rozpoczęliśmy rozbudowę drewnianego kościoła. Dodajemy ściany z desek cztery metry po prawej i po lewej stronie i sześć metrów z tyłu. Po ukończeniu rozbudowy ten stary kościół wewnątrz zostanie rozebrany.

W sobotę po południu mamy lekcje  katechizmu dla 450 dzieci

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.