Pożegnanie śp. Jana Koziołka

8 mins read

7 lipca zmarł Jan Koziołek, były burmistrz Wolsztyna. 10 lipca odbyły się uroczystości pogrzebowe, które rozpoczęła Msza święta w kościele pw. Świętego Józefa Opiekuna Kościoła Świętego. Przewodniczył jej ksiądz Jan Polec, w koncelebrze z księdzem Piotrem Markiewiczem i ojcem Piotrem Osowskim OMI. Ksiądz Jan Polec – budowniczy kościoła pw. Świętego Józefa wspominając śp. Jana Koziołka, powiedział, że poznał go 27 lat temu, gdy sprawował on funkcję burmistrza. Ksiądz podkreślił jego życzliwość, uczynność. Ich rozmowy zawsze przebiegały w radosnej atmosferze. Kochał Wolsztyn, swoje miasto i żył jego problemami. Ksiądz Jan podkreślił szacunek jakim darzył swoją małżonkę, ich miłość. Jan cenił swoją rodzinę, cieszył się nawet małymi sukcesami swoich wnuków. Nawiązując do trwających wakacji ksiądz powiedział, że świętej pamięci Jan rozpoczął już wakacje ,,niekończące się wakacje w niebie”. Na cmentarzu zgromadziło się bardzo wielu ludzi, liczne delegacje, aby pożegnać pana Jana Koziołka, jako przyjaciela, kolegę, burmistrza. Mowy pożegnalne wygłosili: burmistrz Dominik Tomiak, prezydent Stowarzyszenia Naukowego im. Roberta Kocha pan profesor Stefan Grajek. Pan prezydent profesor Stefan Grajek powiedział: ,,Przemawiam, podczas tej smutnej uroczystości w imieniu Stowarzyszenia Naukowego im. Roberta Kocha w Wolsztynie. Wprzódy, chciałbym jednak powiedzieć kilka słów od siebie. Burmistrza Jana Koziołka, poznałem na początku lat dziewięćdziesiątych, przez mojego przyjaciela Piotra Frydryszka, dyrektora Radia Poznań. Burmistrz był znaną postacią w środowisku wielkopolskich samorządowców – będąc radnym Sejmiku Województwa Wielkopolskiego – bywał często w Poznaniu, udzielał wywiadów dla poznańskiego radia. Pamiętam Go , jako pogodnego, dowcipnego, pełnego pomysłów, optymistycznego, działacza społecznego. Otwarty, uczynny, nieustannie podkreślał swój lokalny patriotyzm. Kochał Wolsztyn i całe swoje życie poświęcił na upiększanie miasta i ułatwianie życia mieszkańcom. Odpowiedzialny, zawsze wywiązywał się ze złożonych obietnic, był wspaniałym kompanem towarzyskich spotkań. Będąc rasowym samorządowcem natychmiast, dostrzegł znaczenie pamięci Roberta Kocha, dla kulturalnej i historycznej rangi miasta. Inicjatywa pamięci noblisty zrodziła się w 1993 roku, kiedy obchodzono w Wolsztynie 150 rocznicę urodzin Roberta Kocha. Z inicjatywy Burmistrza Wolsztyna Jana Koziołka w dniu 21 września 1995 roku powołano oficjalnie władze Stowarzyszenia Naukowego im. Roberta Kocha. Miasto Wolsztyn reprezentowali: Jan Koziołek, Aleksander Adamczak, Waldemar Micewski, stronę naukową profesorowie Akademii Medycznej w Poznaniu; Witold Jurczyk, Witold Młynarczyk, Maria Pietkiewicz i Roman Meissner. Zadaniem Towarzystwa było utrwalanie pamięci o wybitnym naukowcu, lekarzu, odkrywcy prątka gruźlicy, laseczek gronkowca i przecinkowca cholery, rozpoczynającym swoją zawodową działalność właśnie w Wolsztynie. Stowarzyszenie zobowiązało się do corocznego organizowania Sympozjum Naukowego, poświęconego prezentacji sylwetki laureata Nagrody Nobla i problemom zdrowia publicznego. Spiritus movens Stowarzyszenia był Jan Koziołek. Osobiście jeździł do Kliniki Charite w Berlinie, nawiązał kontakt z analogicznym Towarzystwem Pamięci Kocha w Bonn. Zawierał znajomości, zbierał fundusze, „infekował” entuzjazmem kolejnych członków Stowarzyszenia. W maju 1996 roku, otwarto w Wolsztynie Muzeum im. Roberta Kocha. Sukces Burmistrza Jana był bezdyskusyjny. Towarzystwo przez ponad dwadzieścia lat kontynuowało swoją działalność, muzeum gromadziło kolejne artefakty, liczba zwiedzających nieustannie wzrastała. W międzyczasie moja przyjaźń z Janem zmieniła się w relację pacjent-lekarz, ale on mimo licznych hospitalizacji niezmiennie zachowywał swój zaraźliwy entuzjazm. Aktywność Towarzystwa została „zamrożona” na czas epidemii COVID. Po jej zakończeniu Jan Koziołek ponownie wybudzał Stowarzyszenie z chorobowego uśpienia. Zorganizował nowy Zarząd (na, którym powierzono mi zaszczytną funkcję Prezydenta), organizował pierwsze spotkania, poszukiwał sponsorów, zabezpieczał organizacyjnie kolejne Konferencje Naukowe. Nie sprawował już funkcji Burmistrza miasta Wolsztyn, ale jego prospołeczny zapał ujawniał się w organizacji pomocy dla walczącej Ukrainy, czy pomocy dla cierpiącej Afryki (Redemptoris Missio). W okresie pełnej aktywności, z optymistycznymi planami na przyszłość, niespodziewanie dopadła go śmiertelna choroba. To wielka strata dla mieszkańców Wolsztyna, dla idei samorządowej w Wielkopolsce, dla rodziny, przyjaciół i kolegów. Pamięć o Nim będziemy przechowywali w naszych sercach, na zawsze. Głęboko wierzę, że W Królestwie Niebieskim obowiązuje także podział terytorialny i dobry Bóg, powierzy doświadczonemu samorządowcowi jakąś funkcję administracyjną. Żegnaj Przyjacielu”.

Mowę pożegnalną wygłosił burmistrz Dominik Tomiak, który przybliżył jego bogatą działalność na rzecz miasta: ,,Na dzisiejsze moje przygotowane słowo o Burmistrzu Janie, złożyły się wspomnienia kilku Jego współpracowników. Nie wyobrażałem sobie bowiem, aby fabułę o Jego barwnej postaci budować li i jedynie na suchych faktach. No właśnie… Pan Jan kojarzony był przez wszystkich moich rozmówców
z postawą niezwykle spontaniczną, taką, która nie marnowała czasu na czcze frazesy i zbyt odległe decyzje. Pan Jan pojawiał się dynamicznie każdego dnia na progu urzędu, czym prędzej rozdysponowywał zadania i pędził dalej. Przeważnie do instancji wyższych, które przyznawały rozmaite dofinansowania,
o które trzeba było zadbać dla miasta i gminy. Niezwykle barwna postać… Człowiek z ułańską fantazją. Z całą pewnością Wolsztyn pamięta Go jeszcze kiedy miał w zwyczaju witać Nowy Rok na Rynku, ubrany w czarny płaszcz, czarny cylinder i artystycznie zarzucony biały szal. To dopiero było widowisko! Burmistrz z humorem i swadą! Takich ludzi łatwo się nie zapomina. Wiadomo, że na sukcesy składa się przeważnie praca wielu osób. Ale ktoś musi je i tak sygnować swoją parafką. A zatem…? Pod czym podpisałby się Pan Jan jako Burmistrz, który realizował samorządowe zadania? Pozwólcie Państwo, że w dużym skrócie przypomnę listę tych zadań, ale uważam, że jest to na tyle ważne – że tak właśnie trzeba… Oddać Mu szacunek za to, że w wielu kwestiach był nie tylko kreatywny, ale również odważny i… uparty ;-), dokładnie tak, aby swoje idee wdrożyć w życie. A pomysły miał dobre. Ludzie zatem – współpracownicy z Ratusza w żaden sposób nie wzbraniali się, aby je realizować. Czasami może… co najwyżej podrapali się po głowie ze zdziwienia ;-), ale summa summarum szli za nim jak w ogień. Jak to bywa z wizjonerami… Wspomnijmy zatem, co mu Wolsztyn zawdzięcza? Wolsztyn to prawdziwie zielone, ukwiecone miasto. Drugiego takiego ze świeczką w Wielkopolsce szukać. Mówią o tym turyści, doceniają mieszkańcy. To efekt podróży Pana Jana do krajów i miast partnerskich dla Wolsztyna, skąd przywoził każdorazowo liczne inspiracje. Wolsztynem chwalił się medialnie podczas jego świątecznych tzw. DNI, kiedy program obchodów kipiał wręcz od koncertów, odczytów etc. Na Dni przywdziewał nieco inny strój niż na Nowy Rok. Ubierał się w… żupan, chcąc nadać sobie szlachecki wygląd. No a za spraw bardziej przyziemnych, ale niezwykle znaczących? Lata 90-te, które przypadły na jego 4 – letnią kadencję nie obfitowały jeszcze w nowatorskie rozwiązania, które dzisiaj są oczywistością. Wdrożono wówczas zorganizowany system gospodarki odpadami, wprowadzono podatek śmieciowy, powstało pierwsze składowisko odpadów.
Wszedł w życie projekt kanalizacji – dzięki czemu udało się podreperować stan wody w wolsztyńskim jeziorze , a także gazyfikacja terenów wiejskich. W swoim czasie za wspomniane działania gmina otrzymała tytuł najbardziej ekologicznej gminy w województwie wielkopolskim. Przydomek EKO był i jest kojarzony nieodłącznie właśnie z rządami Jana. Jan był tzw. równym człowiekiem, który nigdy nie stawiał się dużo wyżej ponad kogokolwiek, wykorzystując swoją funkcję. Wręcz przeciwnie – zawsze był skory do mniej oficjalnych rozmów i… działań wszelkiej maści. Społecznikowską postawę, którą należy kojarzyć z samorządem – miał we krwi, stąd poparcie, jakie otrzymał od Cechu Rzemiosł Różnych. Rzemiosł, które
szczerze wspierały swojego kolegę, który prowadził im biuro. W ówczesnym czasie – poparły Jego kandydaturę do władz samorządowych i… stało się!!! Jan mógł działać, żeby finalnie sprawić, że Wolsztyn stał się prawdziwą perełką województwa. Był dobrym gospodarzem, dobrym obserwatorem, słowo było dla niego „droższe od pieniędzy” – jak mówi pewne powiedzenie. Poza nurtem pracy zawodowej nie stronił i od zadań pokrewnych – był przecież człowiekiem nieustająco zajętym… A zatem… – był współzałożycielem Stowarzyszenia Naukowego im. dr. Kocha, Prezesem Gminnej OSP – zawsze z dumą zakładającym mundur, aktywnie działał w Unii Wielkopolan, bliskie mu było Kurkowe Bractwo Strzeleckie.
Nie sposób wymienić wszystkich Jego środowisk, w które był zaangażowany, więc wybaczcie Państwo… – na tym poprzestanę. Taki „ludzki człowiek” – jak to się kolokwialnie mówi. Zażartował, wysłuchał, chętnie służył radą i kilkoma przynajmniej rozwiązaniami danego problemu. Może i nie miał górnolotnego wykształcenia, ale jego obrotność, bystrość umysłu, odwaga i umiejętności społecznej komunikacji musiały przynieść dobre owoce. I przynosiły! Za Jego rządów Wolsztyn intensywnie „ruszył do przodu”. O Wolsztynie się mówiło, o Wolsztyn podczas ustalania granic powiatu zabiegało w swoim czasie i województwo lubuskie i wielkopolskie. Ostatecznie – radni zdecydowali o przynależności do Poznania.
Był również człowiekiem wiary, który nie wzbraniał się przed poparciem Kościoła w kwestii organizacyjno – technicznej. Pamięta go doskonale parafia św. Józefa, której powstania aktywnie wspierał. Caritas oraz zakonnicy z Obry. W każdych kręgach był szanowany i lubiany. Wszędzie było Go pełno. Dlatego dzisiaj kieruję szczególne słowa do Pani Marii – Jego Żony i Syna Marcina. Tylko wtedy jeśli człowiek żyje i pracuje dla innych, tak naprawdę ubogaca i rozwija siebie w 100%. A zatem… jak to miał w zwyczaju mówić żartobliwie do swojej Żony Pan Jan – „Pani Marysiu! Moja rola jest dziś chyba szczęśliwie zakończona.” Dziękujemy Panu, Panie Janie – za Pańską wyjątkowość, która jeszcze długo nie przejdzie do archiwalnych akt. A my, nie musimy więcej wymieniać jego dokonań, inwestycji i realizacji – bo w finale życia i tak liczy się to, co jest całkiem nie zawodowe. W życiu liczy się dobroć, a akurat tej Panu Janowi
nigdy nie brakowało. Kłaniam się Panie Janie, z poważaniem dla Pana pracy, stylu bycia i serdeczności w Rodzinie”. Spoczywaj w pokoju po wielu latach niebywałego trudu”.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Poprzedni

Pani Katarzyna Hordecka drugim zastępcą burmistrza

Następny

Turyści chętnie odwiedzają Wiedeń

Ostatnie z

Niezwykłe zjawisko

W niedzielę, o godzinie 7: 35, mieszkańcy Bucza, po wyjściu z kościoła w Przemęcie, zauważyli niezwykłe