Zamordowani przez Niemców w Tuchorzy

/
1 minuta czytania

Minęło 81 lat od zbrodni w Tuchorzy. Co roku przy pomniku odprawiana jest msza święta w intencji pomordowanych, w której uczestniczą mieszkańcy Tuchorzy, władze gminne i powiatowe, rodziny pomordowanych.

Był czwartek 9 lipca 1942 roku. W tym dniu zamordowano piętnastu Polaków, więźniów Fortu VII z Poznania. Kilka dni wcześniej został zastrzelony w okolicach Tuchorzy niemiecki policjant. Pomimo że gestapo już po kilku godzinach wiedziało, kto dokonał zabójstwa w celu zastraszenia miejscowej ludności zdecydowało się na pokazową egzekucję polskich zakładników. I jej ofiarami mieli być ludzie nie mający nic wspólnego ze śmiercią niemieckiego żandarma. Byli to więźniowie poznańskiego gestapo: Bronisław Czerniak, Piotr Szarata, Stefan Szumnarski, Bronisław Bydołek, Stanisław Below, Stanisław Maciejewski, Edward Olejniczak, Heliodor Grześkiewicz, Leon Cheński, Władysław Jankowski, Zbigniew Kubicki. Wśród zamordowanych były cztery osoby z grupy konspiracyjnej bohaterskiego lekarza dr. Franciszka Witaszka, działacza Związku Walki Zbrojnej, a później Związku Odwetu: dr Franciszek Pokora, Bolesław Wojtczak Tadeusz Skrzypek i Tadeusz Wiza. Niewinni, bez broni, w większości młodzi ludzie. Najmłodszy z nich miał 19 lat. Niemcy przywieźli ich tu ciężarowym samochodem rankiem 9 lipca 1942 roku. Egzekucji musiała się przyglądać przymusowo ściągnięta ludność. Tłum kobiet i mężczyzn, których hitlerowcy spędzili miał wyciągnąć wnioski, co czeka każdego, kto ośmieli się im przeciwstawić przed im się przeciwstawiać. Jak wspominali świadkowie wydarzenia, więźniowie mieli związane z tyłu ręce, byli bardzo bladzi, ale spokojni. Przed egzekucją modlili się. Więźniów wprowadzono na podwyższenie i założono im na szyję pętlę. Jeden z nich zawołał: ,,bracia jesteśmy niewinni, giniemy za Ojczyznę”. Usunięto im z pod nóg drewniane podesty i ofiary mordu zawisły. Przyglądający się nie mogli nic uczynić. Byli bezsilni nie znali nikogo z powieszonych, ale przeżywali ich śmierć, jak osobistą tragedię. Ciała pomordowanych zabrano do Zakładu Anatomii Uniwersytetu Poznańskiego, gdzie jest spalono po to by nie został nawet ślad. Zachowała się szubienica, na której zginęli ofiary, a na miejscu zbrodni wniesiono po wojnie pomnik.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Poprzedni

Ogłoszenie

Następny

Uff jak gorąco! – powtarzaliśmy w zeszłym tygodniu

Ostatnie z

Niezwykłe zjawisko

W niedzielę, o godzinie 7: 35, mieszkańcy Bucza, po wyjściu z kościoła w Przemęcie, zauważyli niezwykłe