Na Madagaskarze stawiają krzyż, a w Polsce piłują

/
10 mins read

Być misjonarzem, to czynić Dobro w imię Boże”. Taką misjonarską dewizę ma ojciec Mariusz Kasperski OMI – misjonarz Madagaskaru, pochodzący z wolsztyńskiej parafii farnej. I chociaż nie jest jedynym pośród misjonarzy i misjonarek, którzy wywodzą się z naszego terenu, to na tych łamach gości on najczęściej. Poniższa relacja jest już kolejną, zaczerpniętą z ,,Biuletynu misyjnego”, jaki wydają oblaci na Madagaskarze.

A oto co pisze ojciec Mariusz we wstępie do najnowszego numeru tego misyjnego pisma:

Gdy w poprzednim – marcowym ,,Biuletynie”, zamieszczałem tekst otwierający wielkanocny jego numer, nie wiedziałem jeszcze, jak trudny czas będziemy musieli znów przeżyć, że zaraz nadciągnie nowa fala koronawirusa. Wielka panika wybuchła na Madagaskarze w połowie marca, gdyż zaatakowała wtedy południowoafrykańska mutacja koronawirusa SARS-CoV-2. Zachorowało wtedy wielu ludzi, przed aptekami ustawiały się ogromne kolejki, wielu chorych zmarło. Kilku oblatów również zaraziło się koronawirusem i chorowało na Covid-19. Bogu dzięki, że nikt nie umarł z powodu tej choroby, choć niestety, zmarło kilku naszych kolegów z innych zgromadzeń zakonnych, a także księży diecezjalnych. 18 kwietnia malgaski rząd ogłosił restrykcje sanitarne związane z epidemią, zablokowano możliwość przemieszczania się pomiędzy regionami wyspy, i pozamykano kościoły. Całe szczęście, że restrykcje nie trwały długo, tylko około trzech miesięcy, chociaż czas ich trwania był różny w poszczególnych częściach Madagaskaru.

Po zniesieniu restrykcji sanitarnych zaczęliśmy nadrabiać zaległości w pracy duszpasterskiej. Wróciliśmy do prowadzenia katechezy, organizowania pierwszej Komunii i bierzmowania. Cieszymy się, że mogliśmy wrócić do przeprowadzania sesji duszpasterskich na misjach w buszu. Jest to typowa praca formacyjna i duszpasterska, którą zawsze prowadzimy w okresie wakacyjnym dla różnych grup modlitewnych i wiekowych z wiosek, które należą do danej misji.

Podstawową formą naszej pracy misyjnej na wschodzie Madagaskaru są piesze obchody wiosek zamieszkałych przez chrześcijan. Potrafią one trwać nawet miesiąc. Jest to wielki misyjny wysiłek tych, którzy w ten sposób pracują.

Przez pandemię i suszę sporo ludzi zbiedniało. Dlatego zorganizowaliśmy wiele akcji charytatywnych, w czasie których dzieliliśmy się z potrzebującymi żywnością. Dziękujemy wszystkim darczyńcom za ich dobre serce, za wspomaganie ludzi w potrzebie.

Z początkiem lipca zaczęliśmy przeżywać chwile radości związane z zakończeniem roku formacyjnego w oblackich domach formacyjnych – w pre nowicjacie , nowicjacie i seminarium

duchownym. Były też święcenia kapłańskie czterech oblatów wToamasinie i święcenia

diakonatu jednego oblata w Fianarantsoa.

Granice Madagaskaru nadal są zamknięte. Można opuścić Wyspę bez problemu, ale prawo wstępu na Madagaskar mają tylko dyplomaci, sportowcy, pracownicy ministerstw i różnych organizacji międzynarodowych. Stąd niemożliwe jest uczestnictwo w różnych międzynarodowych spotkaniach; korzystamy zatem z możliwości komunikacji internetowej.

Mamy możliwość zaszczepienia się na Covid-19, czy to w miejscowych placówkach zdrowotnych,

czy w Ambasadzie Francuskiej (szczepienia dla obywateli Unii Europejskiej). Każdy z nas podejmuje jednak indywidualnie decyzję o szczepieniu.

Nasza Delegatura Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej z Madagaskaru prowadzi też cztery parafie na pobliskiej wyspie ,,La Reunion”. Jest to francuskie terytorium zamorskie. Tę małą wyspę mocno zaatakowały różne warianty koronawirusa. Cieszymy się z misyjnej pracy czterech oblatów którzy tam służą od 10 lat.

Wspaniałym dla nas wydarzeniem ostatnich tygodni, było postawienie w historycznym dla wiary chrześcijańskiej na Madagaskarze i oczywiście dla naszej misji miejscu, pierwszego ,,Oblackiego Krzyża”. W sobotę, 09 października 2021 roku, na peryferiach naszej oblackiej Parafii Świetego Eugeniusza de Mazenoda w Fianarantsoa, arcybiskup Fulgence Rabemahafaly przewodniczył uroczystej Mszy świętej, w czasie której poświęcił nową kaplicę pod wezwaniem Krzyża Świętego oraz sam Krzyż. Po zakończonej Mszy świętej i poświęceniu Oblackiego Krzyża wielu ludzi podchodziło, aby się do niego ,,przytulić”. W tej uroczystość uczestniczyło około dwóch tysięcy wiernych oraz duchowieństwo archidiecezji Fianarantsoa.

Dodać trzeba, że ta wspaniała uroczystość miała miejsce z okazji 150 rocznicy odprawienia pierwszej Mszy świętej w tej części Wyspy. Miejsce to nazywa się Ambalataratasy i ma ogromne znaczenie dla Kościoła malgaskiego, a szczególnie dla początków istnienia archidiecezji Fianarantsoa. Skromna wioska Ambalataratasy, gdzie został postawiony ów Krzyż, jest ważnym miejscem w historii malgaskiego chrześcijaństwa. W tym miejscu, bowiem w roku 1871 została odprawiona pierwsza Msza święta przez francuskiego Jezuitę, Ojca Marca Finaza, w małym domu zbudowanym z czerwonej ziemi w którym on nocował. Dwa lata później nocowała tam również Victoire Rasoamanarivo, obecna malgaska Błogosławiona.

Dziś ten piętnasto-metrowy symbol zbawczy chrześcijan, ustawiony na wysokiej górze, widoczny jest z daleka. Aby był też widoczny w nocy, wierni umocowali na nim prowizoryczne lampy słoneczne. Naszym pragnieniem jest wybudowanie w przyszłości, w tym miejscu, Sanktuarium Krzyża Świętego. Powierzamy te wszystkie święte plany dobremu Bogu.

Na koniec pragnę bardzo podziękować za to, że jesteście z nami. Niech dobry Bóg Wam to wynagrodzi. Pamiętamy o Was w naszych modlitwach. Tyle ojciec Mariusz…

Od siebie pragnę dodać kilka słów cisnącego się tu na usta komentarza, że oto, gdy na tej Czerwonej Wyspie, jak niekiedy nazywa się Madagaskar, polscy oblaci wznoszą krzyże, u nas w kraju katolickim, próbuje się je niszczyć. Nie przebrzmiał przecież jeszcze fakt brutalnej profanacji krzyża obok parafii Świętego Brata Alberta w Zielonej Górze. W 1999 r. postawili go tam mieszkańcy okolicznych domów, dbali o niego, co roku przy krzyżu zatrzymywała się procesja Bożego Ciała. Krzyż z postacią ukrzyżowanego Chrystusa ścięto w pewne październikowe popołudnie piłą elektryczną. Dokonał tego barbarzyńskiego aktu 31- letni mężczyzna, który na forach społecznościowych prezentował się, jako przeciwnik religii i Kościoła, zapowiadał zorganizowanie masowej akcji ścinania przydrożnych krzyży w Święta Bożego Narodzenia. Czy można się dziwić takiemu działaniu , skoro już wcześniej, o konieczności ,,opiłowania” katolików z rzekomych przywilejów mówił – jak dobrze pamiętamy, pewien poseł opozycyjny, podczas campusu ,, Polska przyszłości”, jaki miał miejsce w sierpniu w Olsztynie..?

Opr. Włodzimierz J. Chrzanowski

Zdjęcia:

Ojciec Mariusz Kasperski OMI

Bartosz Schaefer – Radio Zielona Góra.


Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni

Podziękowanie

Następny

Oszuści są coraz bardziej bezczelni

Ostatnie z

Młodzi historycy w „Ostoi”

Młodzi historycy (uczniowie ze szkół powiatu wolsztyńskiego), uczestniczyli w konferencji, która odbyła się w ,,Ostoi” Chobienice,

0 0.00