Promocja Wolsztyna. Festiwal Country, Kultura i Miasto – Wizyta w Wolsztynie

/
6 mins read

Muszę przyznać, że 15 lat temu Wielkopolska nie interesowała mnie zbytnio. Teraz, od kilku lat, mieszkam w sercu województwa, na obrzeżach Poznania i moje zainteresowania zdecydowanie się zmieniły. Ze względu na moje zainteresowanie historią regionalną, powiedziałbym nawet, że znam Poznań i okolice lepiej niż wielu miejscowych. Nauczyciel języka powiedział kiedyś na lekcji, że w jeden dzień można zobaczyć wszystkie atrakcje Poznania. Wolałbym w to wątpić. Ale oczywiście to zależy od zainteresowań. I tak kilka lat temu poznałem Horsta Eckerta, który pomógł mi w napisaniu pracy badawczej na temat historii regionalnej. Opowiedział mi wiele o regionie poznańskim w tym o Wolsztynie. Dopiero wtedy naprawdę poznałem Wolsztyn. A że organizatorzy festynu miejskiego tak dobrze się zareklamowali, to zorganizowano krótki wypad do Wolsztyna. Czy festiwal przyciąga tłumy, tak jak słynny Festiwal w Mrągowie? Czy znajdziemy miejsce parkingowe? W pobliżu cmentarzy zawsze są parkingi, więc mogłem połączyć to z wizytą na cmentarzu jeńców radzieckich. Nie muszę chyba tłumaczyć smutnej historii tego pomnika. Następnie spacer po mieście do parowozowni. Tu i ówdzie można było już dostrzec pierwsze kowbojskie kapelusze. Dorośli płacili 30 zł za połączenie muzyki i wstępu do muzeum. Na scenie bawili się „Caroline & the Lucky Ones”, a wielu zwiedzających w kostiumach tańczyło z entuzjazmem. Cena obejmowała również zwiedzanie muzeum, eksponowane lokomotywy i inny sprzęt, a także paradę miniaturowych pociągów. Jeden pracownik kolei wyjaśnił publiczności ogromne znaczenie wolsztyńskich kolei parowych. Nie muszę tego tłumaczyć mieszkańcom. Znają ten środek transportu lepiej niż ja. Z

pewnością była to moja pierwsza wizyta w takim miejscu, co dodatkowo podkreśla unikalność tego obiektu w Europie, a prawdopodobnie i na świecie. Z dworca kolejowego przeszliśmy obok dworca – nowoczesnego i czystego – w kierunku Jeziora Wolsztyńskiego. Tu i ówdzie mijaliśmy urokliwe, stare budynki. Cmentarz radziecki w Wolsztynie był wyjątkowo zadbany. Jego pomnik jest imponujący i ma unikalną konstrukcję, choć symbolika jest bardzo prosta. A jego działanie ostrzegawcze? Nie istnieje, jeśli weźmiemy pod uwagę wojny XX i XXI wieku oraz obecny klimat globalny. Bezsensowne zabijanie i niepokoje są wszechobecne. Chociaż żyjemy w XXI wieku, a postęp technologiczny jest ogromny, ludzka moralność pozostaje niezwykle prymitywna. Niemniej jednak należy podkreślić, że liczba pacyfistów wśród Niemców stale rośnie. Przejdźmy więc do piękniejszych rzeczy w życiu! I tutaj Wolsztyn ma ogromną przewagę nad wieloma innymi miastami. Wolsztyn leży nad jeziorami. A jako miasto sprytne, wykorzystuje swoje położenie i buduje piękną promenadę. Efekt jest jeszcze bardziej uderzający latem, dzięki kolorowym kwiatom i bujnej zieleni. Dodaj do tego słońce i błękitne niebo, a zrobisz idealne zdjęcia do broszury turystycznej. Kolejną rzeczą, która zawsze się wyróżniała, była czystość. Z molo poszliśmy dalej do centrum miasta (z przystankiem w restauracji) do ratusza i Fary z imponującymi freskami. Wolsztyn ma urocze małe uliczki i zaułki. I tak oto staliśmy przed domem, w którym mieszkał doktor Robert Koch. To dość dziwne, że spotykam dwóch najsłynniejszych niemieckich lekarzy, którzy, nawiasem mówiąc, byli też zaciekłymi konkurentami, właśnie tutaj, w Wielkopolsce. Kilka tygodni temu odwiedziłem Grodzisko w Pniewach. A kto je opisał? Rudolf Virchow. Był nie tylko lekarzem, ale także interesował się historią (urodził się w dzisiejszym Świdwinie). Muzeum Virchowa w Berlinie jest, nawiasem mówiąc, warte zobaczenia – ale nie dla osób o słabych nerwach. Muzeum Kocha w Wolsztynie ma cztery sale, które oczywiście eksponują przede wszystkim sprzęt medyczny. Na marginesie: jako emigrant zawsze porównuję się z ojczyzną. Uważam polski system opieki zdrowotnej za bardziej postępowy niż niemiecki. Oczywiście, osobiste rzeczy Kocha również są tu wystawione. Znajdują się tu również inne przedmioty z tamtej epoki. Pracownik muzeum jest przyjazny, dużo wyjaśnia, a nawet zaprasza zwiedzających do ogrodu, w którym kiedyś pracował Koch. Idylliczne – podobnie jak ogólne wrażenie, jakie robi Wolsztyn. To z pewnością nie była moja ostatnia wizyta w Wolsztynie. Wciąż jest tu i w okolicy mnóstwo do zobaczenia. I koniecznie muszę kiedyś odwiedzić klub piłkarski Grom.

Country-Fest, Kultur und Stadt – zu Besuch in Wolsztyn Ich muss zugeben, dass mich vor 15 Jahren Wielkopolskie noch gar nicht so interessiert hat. Nun lebe ich schon seit ein paar Jahren im Herzen der Wojewodschaft, am Stadtrand von Poznań. Und da hat sich der Fokus nun doch stark verändert. Durch das Interesse an der regionalen Geschichte würde ich auch behaupten, dass ich mich in Poznań und Umgebung besser auskenne als viele Einheimische. Ein Sprachlehrer sagte mal im Unterricht, dass man alle Attraktionen Poznańs an einem Tag schafft. Ich würde das eher bezweifeln. Es hängt aber natürlich von den Interessen ab. Und so stieß ich vor ein paar Jahren auf Horst Eckert, der mich bei einer Ausarbeitung yu einem regionalgeschichtlichen Thema unterstützte. Er berichtete mir viel von der Provinz Posen. Und Horst Eckert ist Wolsztyn. Das steht fest. Erst zu diesem Zeitpunkt nahm ich dann auch Wolsztyn wahr. Und da die Veranstalter des Country-Fests so gute Werbung machten, wurde ein kurzer Ausflug nach Wolsztyn in die Tat umgesetzt. Zieht das Festival auch Massen an, wie das berühmte Festival von Mrągowo? Würden wir einen Parkplatz finden? In der Nähe von Friedhöfen gibt es immer Parkplätze, und so konnte ich das mit dem Besuch des Friedhofs für sowjetische Kriegsgefangene verbinden. Den traurigen geschichtlichen Hintergrund dieses Denkmals muss ich nicht weiter erklären.
Darauf folgte ein Spaziergang durch den Ort zum Bahnbetriebswerk der Dampfeisenbahn. Hier und dort
sah man schon die ersten Cowboy-Hüte. Erwachsene zahlten für die Kombination aus Musik und
Museum 30 zl Eintritt. „Caroline and the lucky ones“ machten auf der Bühne Stimmung und viele
Besucher in Kostümen tanzten ausgelassen dazu. Im Preis waren ebenso ein Museumsbesuch, die
ausgestellten Lokomotiven und weitere Technik sowie die Parade der Miniatur-Eisenbahnen enthalten.
Ein Sprecher der Bahn erläuterte dem Publikum die große Bedeutung der Wolsztyner Dampfeisenbahnen.
Einheimischen muss ich das nicht erklären. Sie kennen das Verkehrsmittel besser als ich. Es war mit
Sicherheit mein erster Besuch eines solchen Geländes, was noch einmal die Einzigartigkeit der Anlage in
Europa und vermutlich der Welt hervorhebt. Vom Bahnbetriebswerk liefen wir am Bahnhof – modern und sauber – vorbei Richtung See (jezioro wolsztyńskie). Hier und da nette alte Gebäude. Bemerkenswert gut gepflegt war der zweite sowjetische Friedhof von Wolsztyn. Sein Denkmal ist imposant mit einzigartiger Gestaltung, auch wenn die Symbolik sehr einfach gehalten ist. Und seine mahnende Wirkung? Die ist nicht existent, wenn man sich die Kriege des 20. und 21. Jahrhunderts sowie die aktuelle weltweite Stimmung ansieht. An allen Ecken sinnloses Töten und Unruhe. Obwohl wir im 21. Jahrhundert leben und der technische Fortschritt enorm ist, bewegt sich die Moral in der Menschheit auf einer äußerst primitiven Ebene. Dennoch muss man hervorheben, dass im deutschen Volk die Zahl der Pazifisten stetig wächst.
Also lieber schnell weiter zu den schönen Seiten des Lebens! Und da hat Wolsztyn einen großen Vorteil
gegenüber vielen anderen Städten. Wolsztyn liegt an einem See. Und eine clevere Stadt nutzt die Lage
und baut eine schöne Promenade. Die Wirkung im Sommer ist natürlich aufgrund der bunten Blüten und
des Grüns der Pflanzen noch intensiver. Wenn dazu noch die Sonne scheint und der Himmel blau ist, dann lassen sich perfekte Reisekatalog-Fotos schießen. Was auch immer wieder auffiel, ist die Sauberkeit. Von der Mole gingen wir nun weiter in die Innenstadt (mit einem Zwischenstop in einem Restaurant) zum
Rathaus und zur Kirche (Fara) mit ihren beeindruckenden Fresken. Nette kleine Straßen und Gassen hat
Wolsztyn. Und so standen wir dann vor dem Haus, in dem der Arzt Robert Koch wohnte. Es ist schon irgendwie merkwürdig, dass ich mit den zwei berühmtesten deutschen Ärzten, die nebenbei bemerkt auch stark konkurrierten, ausgerechnet hier in Wielkopolska wieder in Kontakt komme. Vor ein paar Wochen besuchte ich den Burgwall von Pniewy. Und wer hat ihn mal beschrieben? Rudolf Virchow. Er war nicht nur Arzt, sondern interessierte sich auch für Geschichte (und wurde im heutigen Swidwin geboren).

Sehenswert ist übrigens das Virchow-Museum in Berlin – aber nichts für schwache Nerven. Zum Koch-
Museum in Wolsztyn gehören 4 Räume, in denen natürlich vorwiegend medizinische Geräte ausgestellt werden. Mal so nebenbei: Als Auswanderer zieht man ja immer Vergleiche mit seiner Heimat. Ich finde
das polnische Gesundheitssystem fortschrittlicher als das deutsche.
Persönliche Sachen Kochs gibt es hier natürlich auch. Außerdem gibt es noch Gegenstände aus der
damaligen Zeit zu sehen. Der Mitarbeiter des Museums ist freundlich, erklärt viel und lädt auch in den
Garten ein, wo Koch einst arbeitete. Idyllisch – wie der Gesamteindruck der Stadt Wolsztyn.
Es war sicherlich nicht der letzte Besuch in Wolsztyn. Hier und in der Umgebung gibt es noch viel zu
besichtigen. Und zum Fußballverein Grom muss ich auch noch irgendwann.

Michael Fritsche

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Poprzedni

ZAPRASZAMY NA KONCERTY

Ostatnie z

ZAPROSZENIE

Zapraszamy na apel i nabożeństwo Maryjne w sobotę 15 sierpnia o godz. 21 przy figurze Matki