Kilka dni temu obchodziliśmy 235. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3. Maja. Rzadko przypomina się, że polskie kobiety w rocznicę jej uchwalenia w 1792 roku założyły czerwone suknie z białą szarfą, by tak wyrazić swój patriotyzm. W naszej historii zapisało się wiele wspaniałych kobiet stanowiących niedościgły wzór. Czy dziś wspomina się bohaterki, które poświęcały się dla innych? Czy dziś dziewczyny, młode kobiety wiedzą o Stanisławie Leszczyńskiej położnej zwanej Aniołem Życia? Jako więźniarka niemieckiego obozu Auschwitz – Birkenau odebrała w obozie 3000 noworodków, ratując ich życie oraz matek. Właśnie o Stanisławie Leszczyńskiej pomyślałam, gdy lekarka w polskim szpitalu wstrzyknęła dziewięciomiesięcznemu dziecku chlorek potasu. Stanisława Leszczyńska na rozkaz lekarza SS Józefa Mengele, by zabijała dzieci po narodzeniu odpowiedziała: ,,Nie, nigdy dzieci się nie zabija”.
Mengele dziwił się, że z 3000 dzieci żadne nie umarło podczas porodu. Niestety, dzieci w obozie koncentracyjnym hitlerowcy zabijali zastrzykami z fenolu lub topili. Uratowane przez Stanisławę Leszczyńską dzieci, które przeżyły obóz, po wojnie spotykały się z nią. Pracowała jako położna w szpitalu w Łodzi. Bohaterska położna zmarła w 1974 roku. Zastanawiam się czy zwolenniczki aborcji słyszały o Stanisławie Leszczyńskiej, która w nieludzkich warunkach ratowała kobiety i ich dzieci?
W Polsce coraz mniej dzieci się rodzi. Demografowie alarmują. Kobiety, Matki Polki nie stanowią już wzoru, a rodziny mające kilkoro dzieci od wielu, wielu lat nawet przez nauczycieli były nie aprobowane. We wszystkich działalnościach – powstańczych dużą rolę odegrały kobiety, między innymi ziemianki. Dziś przypomnieć fragmenty publikacji z ,,Biuletynu Ziemskiego”, publikowane w ,,Głosie Wolsztyńskim” w 2001 roku pt.,,Maria Kurnatowska Wzór Matki Polki”.
,,Maria Kurnatowska żona Zygmunta Kurnatowskiego z Gościeszyna k/Wolsztyna wspólnie z mężem gospodarowali w majątku, a dwór ich był przesiąknięty gorącym patriotyzmem i emanował polskością. Kompanie powstańcze miały tu bazę zaopatrzeniową, transportową i przygotowany mały szpital. Hrabina Kurnatowska mimo rozstawionych posterunków przewiozła z Wolsztyna karabiny, które otrzymała od członka tamtejszej Rady Robotniczo-Żołnierskiej Buszkiewicza, którymi uzbroiła oddział powstańczy w Gościeszynie. Kurnatowscy złożyli na ręce generała Dowbór-Muśnickiego 50.000 na cele powstającego Wojska Polskiego. Do działań powstańczych włączyły się ich najstarsze dzieci, dwóch synów i dwie córki. W latach międzywojennych Maria Kurnatowska prawie w każdej wsi zakładała kółka włościanek, a w Tuchorzy wybudowała szkołę gospodarczą dla wiejskich dzieci. Do śmierci otaczała ją opieką. Troszczyła się również o chorych, niosąc im pomoc i pociechę. Od 1917 roku każdego lata zapraszała do Gościeszyna ok. 100 maturzystów z całej Wielkopolski i przekazywała im na progu dorosłego życia najcenniejsze ludzkie wartości. Po jej śmierci w 1925 roku zwyczaj ten kontynuowała córka Maruszka. Kurnatowscy mieli dziesięcioro dzieci. W czasie II wojny światowej zginęli jej synowie. Najmłodszy Stanisław, oficer 17 pułku Ułanów, a w Starobielsku Zygmunt, oficer lotnictwa. Córka Konstancja była więźniem obozu w Ravensbruck. Syn Maciej, ostatni właściciel Gościeszyna, oficer altylerii we wrześniowej kampanii za wykazane męstwo odznaczony został krzyżem Virtutti Millitary i Krzyżem Walecznym. Po wojnie ufundowano tablicę z jej podobizną i napisem: ,,Wzór Matki – Polki, Krzewicielka Oświaty Rolniczej, Opiekunka Ciepiących, Wybitna Działaczka Niepodległościowa i Katolicka”. Czy we współczesnych szkołach dzieci i młodzież dowiadują się o takich bohaterkach?
Anna Domagalska
