W lipcu, swój złoty jubileusz 50 – lecia małżeństwa obchodzili Państwo Beata i Włodzimierz Chrzanowscy z Berzyny. Oboje, a zwłaszcza pan Włodzimierz, znani są naszym czytelnikom z niektórych publikacji na łamach ,,Głosu Wolsztyńskiego”. Msza święta jubileuszowa z podziękowaniem za długie lata wspólnego życia, za dar potomstwa oraz z prośbą o Boże błogosławieństwo na dalsze wspólne lata, odprawiona została w niedzielę 13. lipca, w kościele Wniebowstąpienia Pańskiego w Wolsztynie. Uczestniczyli w niej oprócz przybyłych już tradycyjnie na niedzielną mszę świętą południową parafian, liczni członkowie rodziny Jubilatów z Wolsztyna, Karpicka i Kielc. Ksiądz proboszcz Sławomir Majchrzak w homilii, kierując na jej zakończenie życzenia dla Jubilatów, nie omieszkał wspomnieć o głębokim dziś kryzysie małżeństwa i rodziny, kiedy to wiele małżeństw nie wytrzymuje próby czasu i często bardzo szybko się rozpada, nie doczekawszy takiego pięknego, jak ten jubileuszu. Zacytował przy tym słowa Jana Pawła II według którego tylko ,,miłość na zawsze i do końca, to zdecydowanie najpiękniejsze uczucie”.
Po zakończeniu Mszy świętej i po sesji zdjęciowej na tle ołtarza, zaproszono gości na poczęstunek do ,,Sali balowej” państwa Jagielskich w Adamowie. Tam podczas obiadu, w trakcie wznoszonych toastów, Państwo Jubilaci dziękowali wszystkim, którzy na przestrzeni tych pięćdziesięciu lat w różnym stopniu przyczynili się do trwałości ich małżeństwa; podkreślając na wstępie, że prawdziwą miłość poznaje się nie po sile, ale po czasie jej trwania. Dziękowali więc przede wszystkim Bogu, który dał im łaskę trwania ze sobą i przy sobie mimo różnych sytuacji na małżeńskiej drodze, nie zawsze przecież, jak to w życiu bywa ,,różami usłanej”. Dziękowali swoim nieżyjącym już Rodzicom, którzy, gdy jeszcze żyli towarzyszyli im swoim doświadczeniem, dobrą radą i życzliwością, a gdy już umarli to zapewne także modlitwą zanoszoną przed tron Boga Najwyższego. Dziękowali córkom i ich mężom. Tu szczególne podziękowanie skierowali pod adresem najstarszej córki Moniki, mieszkającej od dwudziestu kilku lat w Wielkiej Brytanii. To dzięki niej – jak podkreślili, mogli na przestrzeni minionych lat podziwiać piękno otaczającego nas świata, gdy zabierała ich wraz z mężem w różne, czasem bardzo odległe tego świata miejsca. Dziękowali swoim bliskim, przyjaciołom i znajomym, którzy żywo interesowali się ich życiem małżeńskim i rodzinnym. Podziękowali na koniec Kościołowi, bo jak powiedzieli, to właśnie Kościół uświadamiał im przez te lata, że ich małżeństwo, ich miłość jest szczególnym uczestnictwem w tajemnicy i miłości samego Boga!
red.






