Dzieci też pracowały podczas niemieckiej okupacji

4 mins read

Wypowiedzi niektórych prominentnych polityków wprawiają w zdziwienie, zwłaszcza te dotyczące naszej historii. Zastanawiam się,  czy wynika to z nieznajomości faktów historycznych.? To prawda, że większość społeczeństwa nie pamięta czasów II wojny światowej. Trzeba jednak wiedzieć, że ziemia polska jest jednym wielkim pobojowiskiem, pokrywają ją  miejsca bitew,  oraz miejsca kaźni i męczeństwa milionów ludzi. Pamięć o tym jest naszym obowiązkiem. Pamięć o gorącym patriotyźmie przodków i ich bezgranicznym oddaniu sprawie wolności ojczyzny ale także o cierpieniu   powinna być dla nas Polaków obowiązkiem.  Jeszcze żyją wśród nas ci, którzy przeżyli piekło zgotowane nam Polakom przez okupanta niemieckiego. „ Pamiętam wszystko dokładnie- wspomina p. Mieczysław Drótkowski z Bucza. Miałem 10 lat, przebywałem u dziadków  w Kaszczorze tuż przy niemieckiej granicy. Codziennie widziałem niemieckich żołnierzy po drugiej stronie granicy. Był rok 1939. Dwa tygodnie przed napaścią większość Niemców, którzy zamieszkiwali Kaszczor uciekła. Zostali tylko nieliczni i starsi wiekiem.  Krótko potem Polacy wysadzili most  w Kaszczorze. 1 września o godz. 5 oo. rano obudził mnie dziadek mówiąc- wstawaj bo niemiecki patrol idzie w stronę Perkowa a od strony Łupic przyszło niemieckie wojsko. W kierunku Moch  i  Perkowa (na las)  ustawili karabiny maszynowe a następnie zwołali zebranie pozostałej ludności niemieckiej. Jak co roku , poszedłem do szkoły. Dotychczasowi koledzy przestali nimi być. Przezywali nas Polaków  i odgrażali się. Również we wsi kiedyś panowała zgoda raptem zaczęła się ogólna nienawiść. Na granicy z Ciosańcem wyrzucali ludzi i wsadzali swoich. Kiedyś byłem tam i widziałem  w  jednym  pomieszczeniu kable oraz akumulatory. Potem dowiedziałem się, że tam mieszkał szpieg. Jak przyszło niemieckie wojsko zrobili tam biesiadę. Przestałem chodzić do szkoły, a pod koniec września pojechałem do mamy,  do Bucza. Niecałe dwa lata później byłem już na służbie u Niemca w Sączkowie. Był kowalem i z rodziną mieszkał nad kuźnią. Ja pasłem krowy. Do koni był inny parobek. Umiałem mówić po niemiecku często byłem ‘’’tłumaczem” i traktowali mnie trochę łagodniej niż innych. Po prostu nie byłem bity i spałem w mieszkaniu a pozostali w stajni. Rano na śniadanie był dla nas parobków suchy chleb i słodka kawa. Na obiad jakieś zupy. Jedliśmy wszystko ,bo byliśmy głodni. Zauważyłem, że Niemcy na początku byli kiepsko ubrani ale to na początku .Po kilku miesiącach mieli lepsze ubrania. Później dowiedziałem się, że dostali odzież z obozów koncentracyjnych. Codziennie byłem przy krowach, a w niedzielę miałem dwie godziny wolnego. Do mamy miałem dwa kilometry i co niedzielę do niej szedłem. Niemcy byli różni . Jedni bili parobków i wyzywali ale nie wszyscy .Na wszystko trzeba było się  zgodzić.  Tak było  ludzi jeż tam do stycznia 1945 roku. Niemiec u którego służyłem miał radio i codziennie przychodzili do niego słuchać wiadomości.  Kiedyś  zostaliśmy wyrwani ze snu i dostałem nakaz zabić 14 kur.  Był potężny mróz. Wyprowadzono wozy i konie. Bydło zostało. Na wozy załadowano wszystko,  co było możliwe. Kury włożyłem do worka ,miały być do jedzenia.  Pakowali się do świtu i uciekali. Na odchodnym dali mi rower okazało się, że był kradziony. Tuż za wozami jechały niemieckie  wojskowe samochody. Wróciłem do mamy przez pola. Bałem się,  bo był dzień. Następnego dnia rano poszedłem do Przemętu. W kościele były ubrania i można było zabrać różne rzeczy . Wielu ludzi już tam było . Dowiedziałem się, że kościół miał być wysadzony ale Niemiec dostał świnie i uciekł. W Błotnicy na stacji kolejowej stały wagony z odzieżą. Niemcy uciekli lokomotywą wagony zostały. Zabrałem siedem par butów wojskowych. Powiązałem sznurowadła i niosłem je na plecach. Nie szedłem drogą tylko kierowałem się przez górę na „ piekło”. Tam stały stogi ze słomą i młocarnia. Nadleciał niemiecki samolot i ostrzelał wszystko.  Zdążyłem uciec. Na początku Bucza zatrzymali mnie Niemcy-  SS jeden był pułkownikiem jeden kapitanem. Pytali o drogę,  na szczęście umiałem po niemiecku. Zostawili mnie , ale strach miałem okropny. Po obiedzie ,od strony Sokołowic,  jechały radzieckie czołgi. Niemcy uciekali, chowali się po domach, szukali cywilnych ubrań. To były straszne czasy. Ostatni rok wojny w, pałacu w Buczu mieszkał niemiecki  generał, a z nim dwóch uzbrojonych chłopaków(14 lat). Budzili postrach. To były straszne , złe czasy.  Takie miałem dzieciństwo ,nie tylko ja ale wiele innych dzieci. Nie może się to powtórzyć.  Trzeba pamiętać o tym ,co było i robić wszystko , aby wojna pozostała  tylko wspomnieniem”. Sądzę, że  obecna pani minister, mówiąc o obozach koncentracyjnych nie wiedziała co mówi.

Alina Napieralska

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Poprzedni

Różdżka nie sprawdziła się

Następny

Ukarana chciwość

Ostatnie z