O godzinie 9.30 ks. Streich zasiadł jak zwykle, w konfesjonale w lubońskim kościele, by słuchać spowiedzi. W tym czasie Wawrzyniec Nowak po nocy spędzonej na grze w karty, około godziny 8.00 włożył do kieszeni czarnego płaszcza 9-strzałowy browning kalibru 7,35 mm i wyszedł z domu w wesołym nastroju. Następnie stanął na skrzyżowaniu ul. Armii Poznań i Dąbrowskiego, przy szkole powszechnej i wyglądało na to, że na kogoś czekał. Punktualnie o godz. 10.00 rozpoczęła się msza św., którą odprawiał ks. Stanisław Streich. Po odejściu od ołtarza proboszcz zdjął ornat przy stole i skierował się ku ambonie, aby jeszcze przeczytać Ewangelię i wygłosić kazanie. Proboszcz przyciskając lewą ręką do piersi niesione księgi, prawą ręką dotykał główki dzieci, prosząc o przejście. Wkrótce zbliżył się do ambony. Nagle, niespodziewanie dla wszystkich, wyskoczył człowiek z wysoko podniesioną ręką i strzelił dwukrotnie do księdza, mierząc w jego twarz zwróconą w kierunku napastnika. Druga kula utkwiła w podniesionym ewangeliarzu. Ksiądz natychmiast padł do tyłu na prawy bok i już się nie poruszył. Po kilku sekundach zamachowiec zrobił krok naprzód i oddał dwa kolejne strzały w plecy ks. Streicha. Powstała nieopisana panika, dzieci zaczęły krzyczeć i gwałtownie pchać w kierunku wyjścia.
Uroczystości pogrzebowe odbyły się przy udziale ok. 20 000 osób i 200 pocztów sztandarowych różnych organizacji, przedefilowały obok wystawionej przed Domem Gminnym trumny, a następnie cały pochód skierował się do kościoła, gdzie odbyła się w nawie głównej, wybudowanego przez ks. Streicha kościele po raz pierwszy msza św., odprawiona przez ks. dziekana Adamskiego. Kazanie wygłosił ks. proboszcz Stefan Kaczorowski, a eksportacji zwłok do grobu dokonał ks. biskup Walenty Dymek.
Ksiądz Stanisław Kostka Streich urodził się 27 VIII 1902 roku w Bydgoszczy. Po ukończeniu trzech lat nauki w szkole powszechnej i 8-letniego gimnazjum klasycznego, zostaje przyjęty na studia do Seminarium Duchownego w Poznaniu. Święcenia kapłańskie otrzymuje w dniu 6 VI 1925 r., z rąk ks. arcybiskupa gnieźnieńsko-poznańskiego Edmunda kardynała Dalbora. Mając 33 lata (1 X 1935 r.) został pierwszym proboszczem nowo powstałej parafii św. Jana Bosko w Luboniu, gdzie po trzech latach posługi, w trakcie Mszy św. został zamordowany.
Jaki był ks. Stanisław Streich świadectwo dają osoby, które miały z nim kontakt. Twierdzą, że był to kapłan prawy i świątobliwy, kierował się autentyczną miłością Boga i bliźniego. Wiernie przestrzegał nauki Jezusa Chrystusa i przykazań Bożych. Uczciwie i bogobojnie wypełniał obowiązki swego kapłańskiego stanu.
Posiadał wyjątkowy dar miłego podejścia do każdej osoby. Począwszy od niemowlaków, dzieci, ludzi młodych po staruszków. Bez względu na to czy był to człowiek biedny, czy bogaty, wykształcony czy nie, przystojny czy zniedołężniały. Każdego wysłuchał, przystanął i porozmawiał. Na lekcjach religii ks. Streich szczególną uwagę przywiązywał do przykazania miłości. Kazał bezgranicznie ufać Bogu i szanować każdego człowieka, nawet tego źle czyniącego, którego zalecał delikatnie, ale odważnie i stanowczo upominać oraz dużo za takich ludzi się modlić – co sam swoim przykładem realizował. Był to ksiądz prawdziwie naśladujący Jezusa, którego naukę głosił słowem, tłumaczył różnymi przykładami i potwierdzał czynem. Był wzorem godnym naśladowania. Zwykł tłumaczył, że: Najłatwiej dojść do świętości będzie ludziom biednym i kalekim, przez los pokrzywdzonym i przez otoczenie odepchniętym. Niezłorzeczącym z tego powodu, tylko w pokorze znoszącym wszelkie przeciwności swego losu i ufającym w Miłosierdzie Boże. Oni, za to, jako pierwsi wynagrodzeni zostaną życiem wiecznym. Następnie będą dzieci i ludzie przestrzegający przykazań Bożych i dobro czyniący. Natomiast wszystkim osobom duchownym, a więc i mnie będzie najtrudniej zasłużyć na miano Świętego, ponieważ my – mówił też o sobie – czyniąc dobro, wypełniamy zwykły swój obowiązek. Jest to więc zwykła powinność najmniej punktowana powinność, a nie żadna zasługa. Zasługą dla nas byłby czyn heroiczny. Jak to na przykład w początkach Chrześcijaństwa: prześladowanie, albo śmierć za wiarę. W obecnym czasie jest to jednak raczej niemożliwe. Teraz mamy można powiedzieć, cieplarniane warunki w porównaniu do tamtych czasów. Teraz nas ludzie poważają. Dlatego staram się bardzo obowiązki moje sumiennie i starannie wypełniać. (…) Poza tym dużo się modlę, aby Bóg pozwolił mi dokonać jakiegoś czynu heroicznego, bym mógł zasłużyć na Świętość. Was także w tej mojej intencji proszę … modlitwy nigdy nie jest za dużo. Ja nie chcę zostać Świętym dla rozgłosu i sławy. Tylko dla tego, aby duszę swą zbawić i służyć Bogu przez całą wieczność, chociażby w ostatnim kąciku Bożego Królestwa „. Ks. proboszcz Stanisław Streich wypełniał swe obowiązki kapłańskie bardzo sumiennie i wzorowo. Czuł ciągły niedosyt swej działalności w dążeniu do świętości. Wybudował w Luboniu kościół pod wezwaniem św. Jana Bosko. Członkowie parafialnego CARITAS obrali ks. Streicha za swego patrona mówią: Ks. Streich życie swoje poświęcił i krwią swoją zbroczył ten kościół. Możemy chyba być pewni, że mamy „Naszego Świętego”, który oręduje za nami w Niebie. Doświadczamy nie raz pomocy Bożej przez jego pośrednictwo. Rozpoczął się proces beatyfikacyjny, zbierane są opinie świętości i męczeństwa. Badane są miejsca łaski i cuda udzielone za przyczyną kandydata na ołtarze, listy dziękczynne oraz relacje na ich temat. Zabezpieczana jest dokumentacja, np. gdy chodzi o uzdrowienia. Upowszechniana jest osoba i dzieła kandydata na ołtarze, zbierane są pamiątki, dokumenty, akta personalne, opracowania życia, kroniki, ulotki wiadomości prasowe… Wszystkie powyższe czynności stanowią działania przed procesowe i na takim właśnie etapie znajduje się obecnie sprawa dotycząca męczeństwa księdza Stanisława Streicha.
PS. Od red. W listopadzie 2016 roku zamieściliśmy artykuł poświęcony księdzu Streichowi zapowiadający już jego proces beatyfikacyjny.
W sobotę 24 maja 2025 roku w Poznaniu odbędzie się uroczystość beatyfikacyjna Czcigodnego Sługi Bożego ks. Stanisława Streicha.
Tomasz Jazdon
