Zbliża się 97. rocznica Bitwy Warszawskiej (15 sierpnia), trwającej od 12 do 25 sierpnia 1920 roku. Ta bitwa zadecydowała o losach Europy. Polacy zatrzymali bolszewików, którzy zamierzali podbić państwa zachodnie. W Bitwie Warszawskiej walczyli także żołnierze z powiatu wolsztyńskiego.

Pan Edward Anglart wspomina swojego dziadka Jana Kaczora z Radomierza (gmina Przemęt), powstańca wielkopolskiego, który jako ochotnik wyzwalał Kaszczor, Wieleń, Gołanice.
– Po powstaniu przeszedł do Wojska Polskiego. Jako żołnierz 60 Pułku Piechoty Wielkopolskiej w maju 1920 roku bronił Kijowa przed bolszewikami. Stamtąd wyruszyli, by bronić Warszawy, której zagrozili Rosjanie. W bitwie pod Dobrójskiem nad Berezyną mój dziadek wykazał się niezwykłą odwagą. Samodzielnie zdobył kulomiot i obronił oddział przed bolszewikami. (za to otrzymał najwyższe wojskowe odznaczenie Krzyż Virtutti Millitari o numerze 4216) Pod naporem najeźdźcy wycofali się pod Warszawę i w tej najważniejszej bitwie nazwanej Cudem nad Wisłą walczył w Starej Miłosnej a następnie wraz z pułkiem nacierali na uciekających Rosjan aż do granic Prus Wschodnich. W tym czasie powstała linia demarkacyjna i żołnierze zajmowali tam stanowiska do grudnia 1920 roku. Dziadek Jan Kaczor już jako kapral wrócił do Radomierza 31 grudnia 1920 roku.

Chciałbym wspomnieć o uczestniku wojny polsko-bolszewickiej, pierwszym kierowniku szkoły podstawowej w Radomierzu majorze Józefie Wróblewskim, to on był dowódcą pułku, w którym służył dziadek.

Major w Kijowie 14 maja przyjmował kapitulację Rosjan. Pułk ten pod jego dowództwem wziął do niewoli pułk kawalerii bolszewickiej (400 żołnierzy).
13 lipca major Józef Wróblewski zmarł. Pochowano go w Zagórzu nad Niemnem.

Pan Edward Anglart chodził do szkoły w Radomierzu. Proponuje, aby postawić symboliczną tablicę z datą śmierci Józefa Wróblewskiego
Mój dziadek wyróżniał się aktywnością społeczną. W 1926 roku założył Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” w Szkole Podstawowej w Radomierzu i był jego prezesem. W 1932 roku został preze- sem Ogniska Męskiego Młodych Narodowców. Od 1930 roku był członkiem Banku Ludowego w Przemęcie, a w 1938 roku członkiem Komisji Rewizyjnej tego banku. W 1938 roku wykuł bramę wjazdową do kościoła w Przemęcie.
W czasie II wojny musiał się ukrywać, ponieważ Niemcy aresztowali powstańców wielkopolskich. Ukrywał się w swojej kuźni, gdzie miał specjalny schowek, a potem wywędrował do Tarnowy i tam był kowalem. Starsi mieszkańcy pewnie jeszcze go pamiętają Po II wojnie światowej w 1945 roku był członkiem Rady Nadzorczej Banku Ludowego. Zasiadał także w sześcioosobowej radzie parafialnej w Przemęcie. Przewodniczył pierwszej Gminnej Radzie Narodowej w Mochach. Mój dziadek założył bibliotekę w Radomierzu i wypożyczał książki.
Prowadził Jan Kaczor też kółko teatralne. W latach 60 organizował spotkania z powstańcami wielkopolskimi. W każdą niedzielę dziadek nas odwiedzał. Przychodził na popołudniową kawę, to było dla mnie święto. Z zaciekawieniem słuchałem jego historii.
Jan Kaczor był również odznaczony Krzyżem Walecznych (1921), Medalem Pamiątkowym „Za Wojnę 1918-1921” (1924), Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym (1958), Odznaką Pamiątkową „Grupy Leszno” i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1969). Ponadto za udział w Powstaniu Wielkopolskim mianowany podporucznikiem.
Nie dziwię się zaangażowaniu pana Anglarta, wnuka Jana Kaczora, który od lat propaguje grę w szachy, uczy jej i organizuje wiele turniejów. W jakimś sensie jest kontynuatorem społecznikowskiego działania swojego dziadka.
Anna Domagalska
„GW” nr 15/2017
