W niedzielę, 7 lipca 2024 zakończył się Wielki Odpust w Wieleniu Zaobrzańskim. Mszy Św. przewodniczył ks. abp. Stanisława Gądeckiego, który także wygłosił kazanie, w którym wspomniał o szerzącym się problemie niewiary wśród polskiego społeczeństwa. Na ostatni dzień odpustu przybyło kilka tysięcy pielgrzymów autokarami(m.in z Zielonej Góry i Trzebnicy), samochodami bądź rowerami, by pokłonić się Maryi. Tradycyjnie w tym dniu przybyła piesza pielgrzymka z Kębłowa. Podczas powitania Ks. Kustosz Marian Szymański podkreślił, że jest to jedna z najliczniejszych grup, które przychodzą do Wielenia. Tak duża liczba pątników podkreśla ogromną miłość, którą darzą parafianie kębłowscy Matkę Bożą Wieleńską. W modlitewniku ,, Krótkie nabożeństwo do M.B. Nawiedzenia w Wieleniu” wydanej na przełomie XIX i XX wieku wspomina, że na odpust wieleński m.in. spieszą pielgrzymi z Kębłowa. Niestety, nie można dokładnie określić od kiedy wyruszali pątnicy do Wielenia ponieważ nie zachowały się żadne wzmianki w kronikach. Najstarsi parafianie stwierdzają, że już od dawien dawna grupa z Kębłowa pielgrzymowała do tego świętego miejsca. Dawniej, jeszcze przed II wojną światową parafia kębłowska była bardzo duża. W jej skład wchodziły takie miejscowości jak: Kębłowo, Stary i Nowy Widzim, część Adamowa (historyczny Niałek Mały), Stradyń, Wroniawy, Borki, Solec, Solecko, Dębowiec, Świętno, Krzyż, Rudno i Wilcze. Tak więc z tak dużej parafii wychodziła liczna pielgrzymka. Dawniej ludzie nie wyobrażali sobie aby nie iść bądź nie jechać do Wielenia. Czas, w którym odbywał się odpust, odpowiadał rolnikom, którzy dopiero przygotowywali się do żniw. Każdy rezerwował sobie czas tak, aby móc uczestniczyć w uroczystościach. Parafia kębłowska spieszyła przed wojną do Wielenia w sam dzień Nawiedzenia tj. 2 lipca i po zakończeniu uroczystości powracała. Wybuch wojny i czas okupacji niemieckiej przerwał tą wielowiekową tradycję lecz gdy tylko opadł pył z wojennej pożogi wznowiono również ruch pielgrzymkowy. W 1948 roku ówczesny arcybiskup poznański Walenty Dymek skierował list do kustoszów sanktuariów Maryjnych, aby ponownie ożywili i pogłębili w nich kult. Ksiądz kustosz wieleńskiego sanktuarium rozesłał listy do pobliskich parafii z zaproszeniem na uroczystości odpustowe, które odbyły się w dniach od 1 do 4 lipca. Pamiątką po tych uroczystościach odprawionych po latach było pozostawione przez parafian kębłowskich woto jako przykład wielkiej miłości i czci j oddawanej Wieleńskiej Pani. 2 lipca przybywało wiele pielgrzymek m.in. z Kopanicy, Obry, Siedlca i Chobienic wszystkie te przechodziły przez Kębłowo. *Pani Felicja Nowak wspomina ,,Przypominam sobie, jak przez naszą wioskę przechodziły kompanie (tak mówiono w miejscowym języku na pielgrzymki ze względu na dużą liczbę pątników). Z dala słychać było śpiew pieśni religijnych, wtedy odzywał się dzwon z naszego kościoła na powitanie. Śpiewy przybliżały się, odezwały się dzwoneczki ministrantów. My, dzieci, biegłyśmy wtenczas w stronę kościoła i chłonęły oczami niezwykłe zjawisko. Pątnicy wstępowali do kościoła i po krótkim odpoczynku ruszali w dalszą drogę’’. Pod koniec lat 40 XX wieku zaczęło przybywać coraz więcej pielgrzymów, dlatego na prośbę wiernych ksiądz kustosz w porozumieniu z władzami duchownymi przywrócił obchody odpustowe odprawiając je przez cały tydzień. Od roku 1951, gdy tylko wznowiono praktykę ośmiodniowych uroczystości, parafia Kębłowo zaczęła spieszyć do Wielenia na zakończenie tej oktawy tj. w niedzielę. Tradycyjnie pielgrzymka, wzorem przodków, rozpoczynała się o godzinie 5 rano krótką modlitwą w Kościele parafialnym na które przychodzili nie tylko pątnicy, ale też i osoby, które z różnych względów nie mogły udać się na pielgrzymi szlak. Po krótkim nabożeństwie i z pieśnią na ustach ,, Matko Wieleńska ratuj nas w potrzebie, może ostatni raz idziemy do Ciebie” wierni wyruszali. Na początku szedł krzyż a obok niego latarnie niesione przez ministrantów , potem szły chorągwie i cztery obrazy niesione przez młode dziewczyny (nazywane potocznie obrazionkami). Młodzi chłopcy dzwonili dzwonkami, a cała reszta śpiewała pieśni, gdy doszli do figury Matki Bożej przy ulicy Stradyńskiej następowała krótka modlitwa i pożegnanie pielgrzymów przez proboszcza i mieszkańców pozostających we wsi. Pątnicy szli dalej, zatrzymywali się przy każdej figurze i przy każdym krzyżu. Na krzyżówce za Stradyniem dołączali pielgrzymi z Wroniaw, a w Solcu mieszkańcy Solca i Solecka. Pielgrzymka szła dalej, gdy tylko wchodziła do jakiejś miejscowości, to chłopcy dawali znać dzwonkami o nadchodzącej grupie. Postój odbywał się pomiędzy Mochami a Kaszczorem w lasku akacjowym. Dzieci bardzo wyczekiwały tego momentu aż w końcu będą mogły coś zjeść i choć na chwilę będą mogły odpocząć. Za pielgrzymką jechał wóz na którym były wiezione obrazy, chorągwie i cały sprzęt liturgiczny. Gdy tylko pielgrzymka wyszła, po ponad godzinie, zaczęły z całej parafii wyjeżdżać wozy pełne rozmodlonych i ze śpiewem na ustach ludzi. Końmi jechali gospodarze, dzieci oraz ludzie, którym siły nie pozwalały iść pieszo ,, wsie zaczynały pustoszeć i ucichały a w powietrzu unosiła się błoga atmosfera, pogodna i słoneczna’’. Dla całej parafii pielgrzymka była wydarzeniem bardzo uroczystym, w które każdy jest zaangażowany. Kębłowo miało wielką chęć i potrzebę, aby grupa wypadła jak najlepiej i najokazalej na tle innych. Dlatego gdy pątnicy dochodzili już do Wielenia zatrzymywali się przy gorzelni (obecnie okolice stacji benzynowej), tam stał wóz z feretronami i całym sprzętem liturgicznym. Obrazionki się przebierały w białe bluzki i czarne sukienki (przed wojną miały na sobie strój krakowski, a jeszcze dawniej ubierały się w strój regionalny z charakterystycznymi czepkami na głowie*). Tak przygotowana pielgrzymka wchodziła do Sanktuarium budząc przy tym zachwyt i podziw okolicznych parafii. W bramie czekał na nich kustosz, który przywitał pielgrzymów i wspólnie z nimi obszedł dookoła kościół wieleński. Teraz każdy miał chwilę, aby uklęknąć i pomodlić się przed cudowną figurą. Ludzie przedstawiali Maryi swoje prośby, dziękowali Jej za opiekę i prosili o dalsze wstawiennictwo. Przed południem została odprawiana uroczysta procesja, w której niesiono chorągwie, feretrony, tablice z nazwą miejscowości. Po niej rozpoczynała się Msza Św. głoszone było poruszające serce kazanie. Pielgrzymi uczestniczyli we wszystkich nabożeństwach, na klęczkach okrążali ołtarz całując łaskami słynący Krzyż. Gdy została jeszcze jakaś wolna chwila to pątnicy wybierali się do kramów, aby przywieść swoim dzieciom bądź wnukom jakąś skromną zabawkę. Zazwyczaj pielgrzymka Kębłowska zbierała się przy bramie około godziny 14 i powracała do domu. Tak jak wejście było uroczyste, tak również na wyjściu pielgrzymce było takie. Parafianie wracali już ze spokojem do swoich domów. Pierwsi się odłączali od grupy mieszkańcy Solca i Solecka, na krzyżówce odchodzili mieszkańcy Wroniaw. Pozostali podążali do Kębłowa. Byli bardzo wyczekiwani przez wszystkich pozostałych we wsiach, zazwyczaj w Stradyniu wypatrywała pątników pewna osoba, która przyjechała rowerem, gdy zauważyła, że pielgrzymka wchodzi do wioski szybko wracała, aby poinformować o powracających pielgrzymach. Ludzie wychodzili na ulice, ksiądz proboszcz czekał ponownie koło figury stojącej przy ul. Stradyńskiej aby móc przy niej przywitać swoich parafian. Gdy tylko grupa weszła i usłyszano pieśni i dzwonki zabiły się dzwony z kościelnej wieży i w uroczystym orszaku wprowadzono i okrążono kościół parafialny. Ileż wzruszeń i łez wywoływał w mieszkańcach Kębłowa tradycyjny refren pieśni ,, Matko Wieleńska ratuj nas w potrzebie może ostatni raz byliśmy u Ciebie”. Pątnicy wstąpili z całą wsią na krótkie nabożeństwo podczas którego odśpiewano pieśń Magnificat ,, Uwielbiaj duszo moja’’, podziękowano wszystkim oraz podsumowano pielgrzymkę. Największą radość budził widok dzieci, które zajęte były nową zabawką przywiezioną z odpustu. Niestety, lata, w których Polska uciemiężona była komunistycznymi rządami, zwyczaj pielgrzymek musiał zostać ograniczony. Dużo ludzi zaczęło w tych czasach podążać wozami do Wielenia, a gdy w życie wszedł przepis zgłaszania z imienia i nazwiska uczestnika, zdarzało się tak że proboszcz nie mógł w świetle panującego prawa zorganizować pielgrzymki. Stało się tak w roku 1985, kiedy to z powodu niekompletnej dokumentacji zostało wstrzymane pozwolenie. Dlatego proboszcz zasugerował, iż dla chętnych, którzy planują iść pieszo do Wielenia kościół pozostawi otwarty rano o godz.5. Jednak mimo nieprzychylności ze strony władz ludowych, ludzie się nie poddawali i cały czas, mimo przeszkód, podążali do Matki Bożej. Tylko dwa lata z rzędu parafianie kębłowscy musieli się wstrzymać z organizacją pielgrzymki, ponieważ panujące obostrzenia związane z pandemią koronawirusa uniemożliwiły ją urządzić. W roku 2020 i 2021 ludzie wybrali się do Wielenia indywidualnie samochodami lub rowerami. Obecnie pielgrzymka dla mieszkańców parafii kębłowskiej jest nadal nierozłącznym elementem ich życia. Pątnicy w licznej grupie, do których przyłącza się również kilka osób ze Świętna, wyruszają, po krótkiej modlitwie, z kościoła nadal o 5 rano. Ksiądz proboszcz odprowadza pielgrzymkę do krzyżówki, a zarazem wita dochodząca pielgrzymkę z Wroniaw. W Solcu dołączają się mieszkańcy Solca i Solecka. Cieszy fakt, że mimo podziału terytorialnego parafii kębłowskiej nadal wspólnie pielgrzymują do Wielenia. I choć minęło wiele wieków wędrowania do Wieleńskiej Pani cały czas są podtrzymywane – dawne pieśni, modlitwy przy każdej kapliczce i figurze, chłopcy dzwonią dzwonkami jak wchodzą do danej miejscowości. To wszystko sprawia że ta nasza pobożność połączona z tradycją jest wciąż żywa a pielgrzymka z Kębłowa ciągle cieszy się wielkim zainteresowaniem wiernych. Najwięcej osób – 327 uczestniczyło w 2013, w tym roku wzięło udział 187 osób. Niech zachętą do udziału w przyszłym roku będą słowa chłopca (ok. czterech lat) który widząc i słysząc pątników kębłowskich powiedział ,,że jak dorośnie to też będzie chciał chodzić na pielgrzymkę z Kębłowem’’ i to chyba wszystko mówi samo za siebie…. Widać jak dużo dzieci i młodych ludzi pielgrzymuje z tą parafią do Wielenia. Miejmy nadzieję że gdy oni dorosną to w przyszłości wzorem swoich przodków podejmą trud pielgrzymowania do wieleńskiego sanktuarium.
Chciałbym na koniec podziękować mieszkańcom Kębłowa, Świętna, Wroniaw, Solca i Solecka za udział i świadectwo wiary jakie w tych czasach dają innym. Kto wie może jedną owieczkę sprowadzili swym przykładem do Boga. Wielkie podziękowania ślemy szczególnie do całej parafii Kębłowo na czele z Ks. Andrzejem Krusiem który tak oddanie dba o ciągłość tradyjcji i który z tak wielką żarliwością zabiega o tak liczny udział w odpuście M.B. Wieleńskiej wśród swoich parafian odprawiając w ich intencji rokrocznie Msze Św. o godzinie 10. Wyrazy uznania kierujemy osobą śpiewającym Pani Elżbiecie Wacke oraz dwóm paniom(siostrom) Dorocie Kaczmarek i Paulinie Kotlarskiej które szczególnie przejęły po swoim tacie Janie Ziomku rodzinną tradycje pielgrzymowania do Wielenia i prowadzenia śpiewu. Pamięcią modlitewną otaczamy
– śp Jana Ziomka i pana Rogozińskiego, którzy rokrocznie chodząc na pielgrzymkę ją prowadzili śpiewając wiele pięknych pieśni.
– śp mamę pana Ziomka, która była jedną z najstarszych pątniczek kębłowskiej pielgrzymki.
– śp. Szczepana Stachowiaka, który przez wiele lat bardzo aktywnie włączał się w organizację tejże pielgrzymki kierując ruchem.
Słowa podziękowania kieruję również do pani Anny Flieger i pana Piotra Smerdki za pomoc w opracowaniu tej jakże długiej historii pielgrzymowania parafii Kębłowo do Wielenia.
Niech Wam i błogosławi i sprzyja ze Swym Synem Wieleńska Panna Maryja!
Piotr Kubala
*wspomnienia pani Felicji Nowak z książeczki ,, Stare i nowe dzieje Sanktuarium M.B. Wieleńskiej”












