Pan Józef Fliegier przed wojną pracował w magistracie w Wolsztynie, a jego żona Marta, prowadziła sklep kolonialny przy ul. 5 Stycznia. Po jej śmierci sklep prowadził nadal mąż. Po wybuchu II wojny światowej, Niemcy odebrali sklep Józefowi Fliegier i wyrzucili z domu także całą rodzinę. Córka Józefa Fliegiera wraz z mężem i trójką dzieci wysiedlona była do Chorzemina, a Józef przeniósł się do brata. Podczas okupacji, pan Józef mając problemy z przepuchliną, trafił do wolsztyńskiego szpitala, gdzie operował go niemiecki lekarz. Po operacji lekarz zwrócił się do niego: Panie Fliegier, pan jest Niemcem, zapomniał pan przyjąć obywatelstwo niemieckie. Na to pan Józef odpowiedział: Jestem Polakiem i umrę jako Polak. Lekarz się zdenerwowała i powiedział: To zdychaj polska świnio. Zabronił pielęgniarkom zmieniać opatrunek i kazał przenieść do pomieszczenia gospodarczego. Tam Józef Flieger leżał bez opieki, wdała się gangrena i po kilku dniach zmarł. Tę historię swojego dziadka opowiedziała wnuczka Józefa Fiegiera.
Na łamach ,,Głosu Wolsztyńskiego” pisaliśmy, że Marta Fliegier po wybuchu powstania wielkopolskiego w 1918 roku, wyhaftowała na sztandarze polskim Orła Białego i wywiesiła sztandar w oknie.
