Dragon odnalazł się po dziesięciu dniach

2 mins read

Dragon 5 –letni owczarek niemiecki, mieszkał sobie spokojnie na jednej z posesji w Buczu. Czarny, dość dużych rozmiarów, mógł budzić respekt, ale w rzeczywistości , łagodny ,lubił się bawić, psocić, aportować. Był poniedziałek 17 listopada właściciel Dragona udał się do szpitala w Kościanie, oddalonego o 25 km od Bucza. Rodzina zaabsorbowana chorym nie bardzo zwracała uwagę na psa. Miał pełną miskę, ciepłą budę i obowiązek pilnowania. W środę rano zauważono, że psa nie ma na podwórku. Na podwórzu szukano, wołano. Furtka na noc została uchylona bo może wróci?. Niestety, minął kolejny dzień i kolejny. Nikt Dragona nie widział. W pobliżu są lasy, można było przypuszczać, że tam znalazł schronienie. Wszędzie, gdzie było możliwe, rozwieszono ogłoszenia. w ,,Głosie Wolsztyńskim”: zamieszczono zdjęcie i prośbę właścicieli o kontakt w razie gdyby ktoś zauważył psa w okolicy. Kilka dni bez jedzenia i schronienia. Tymczasem pogoda zrobiła się zimowa, napadało śniegu i chwycił mróz. Właściciel psa wrócił ze szpitala, pomimo tłumaczenia i beznadziejnej sytuacji nie chciał przyjąć do wiadomości straty. Redaktor naczelna „Głosu”, tak jak właściciel była przekonana, że pies się odnajdzie. Jej sugestia odnosząca się do książki ,,Lassie wróć” przyjęta została z niedowierzaniem i nutką humoru. Właściciel psa codzienne dzwonił do redakcji, obdzwonił ponownie rodzinę, wszystkich znajomych. W końcu zadzwonił na Posterunek Policji w Przemęcie. Kierownik Posterunku aspirant sztabowy Daniel Kudłaszyk początkowo stwierdził, że jest dużo ważniejszych spraw ale poprosił policjantów wyjeżdżających w teren ,aby zwracali uwagę na okolicę. Kolejne dni poszukiwań minęły bez żadnych wiadomości. Właściciel zdesperowany ponownie zadzwonił do Kierownika Posterunku w Przemęcie , który podał mu numery telefonów do okolicznych schronisk i miejsc w których może uzyskać jakieś informacje. To był przełomowy dzień poszukiwań. Zadzwonił telefon ze schroniska z Wielichowa, że podobny pies widziany był przez znajomych w okolicy Kościana. Reakcja właściciela była natychmiastowa, tym bardziej, że zadzwoniła właścicielka posesji na której widziano psa, wyjadającego coś z kompostownika. To było piątkowe popołudnie. Skulony, wychudzony, z kołtunami w futrze, leżał pod płotem -Dragon. Zareagował na głos właścicieli. Jeszcze w drodze do domu zbadał go weterynarz. Szedł z trudem ale po 10 dniach był znowu bezpieczny w domu. Powoli odzyskuje siły. Ta historia znalazła szczęśliwe zakończenie. Nigdy nie dowiemy się dlaczego, pies pobiegł właśnie w tym kierunku i tak daleko od domu. Dowiedzieliśmy się jednak, że mimo wszystko są ludzie, którzy w najmniej spodziewanym momencie ,starają się pomóc. Tak po prostu i bezinteresownie. Dragon wrócił , tak jak Lasie ku radości domowników. Optymistyczna sugestia redaktor naczelnej stała się prawdziwa.

Alina Napieralska

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Poprzedni

W świątecznej atmosferze rozmowy także o Polsce

Następny

3 stycznia w Chobienicach odbyła się konferencja poświęcona Powstaniu Wielkopolskiemu.

Ostatnie z