Kolejny pochmurny dzień wakacji. Nuda, ale niekoniecznie tak musi być. Na Szkolnym Ranczo w Sokołowicach jest ciekawie i wesoło. Trwa kolejny turnus wakacyjny. Dziewiętnaścioro dzieci spędza tutaj czas. Przyjechali z różnych stron Wielkopolski. Dwoje jest z Kanady, wakacje spędzają u dziadków, a te kilka dni postanowili spędzić na Ranczo. Państwo Kinga i Jacek Kobierscy od kilku już lat prowadzą naukę jazdy konnej dla najmłodszych. Konie towarzyszyły mi od dziecka – mówi Kinga Kobierska, a ja lubię dzieci. Postanowiłam skorzystać z otoczenia pięknej przyrody i nauczyć je jeździć konno. Mamy 10 koni, dominują kucyki. Właśnie to jest atut, aby dzieci mogły skorzystać. Dzieci wyprowadzają konie i zaczyna się toaleta. Koniki są bardzo łagodne i cierpliwe. Przez cały dzień uczestnicy obozu mają zajęcie. Po porannej toalecie konie są osiodłane i przygotowane do nauki jazdy. Lekcja trwa godzinę. W tym samym czasie. Połowa grupy sprząta. Wszyscy mają zajęcie cały czas- tłumaczy Jacek Kobierski- są zajęcia stajenne, sprzątanie otoczenia, no i na zakończenie dnia jest również czyszczenie. Lena przyjechała z Wielenia. „Uczę się jazdy konnej już trzeci rok. W Wieleniu też są konie, ale za duże. Bardzo mi się tu podoba. Można się dużo nauczyć. Na zajęciach w grupie też dużo się uczymy.” Trzeba umieć rozpoznawać sprzęt do jazdy, do czyszczenia konia i umieć wszystkie szczotki nazwać. Dzieci mają też sprecyzowane plany na przyszłość, większość chce być lekarzami weterynarii, ale też kowalami. „My tutaj nie kujemy koni – śmieje się p. Kobierski, ale są pilniki do piłowania kopyt”. Dzieci są bardzo ciekawe, do każdego zajęcia podchodzą z dużą starannością widać, że bardzo się angażują. Najmłodszy uczestnik ma sześć lat . Chłopców jest tylko trzech. Turnus trwa tydzień. Dzieci świetnie sobie radzą z różnymi zajęciami, znają imiona koni, psów, królików, wiedzą gdzie chować sprzęt. Świetnie się ze sobą porozumiewają. Takie obozowe życie to nowe przyjaźnie i nauka samodzielności. Sokołowice miejscowość w gminie Przemęt, położona malowniczo wśród lasów, dlatego właściciele „Rancza” zapraszają na atrakcje związane z „Hubertusem”. Gospodarze mili i gościnni, co roku zjeżdża się tutaj dużo gości.










































Alina Napieralska
