W nocy z soboty na niedziele na dachu budynku gospodarczego pani Elżbiety z Obry (gmina Wolsztyn), pojawił się szop pracz. W nocy psy ujadały i nie bardzo wiedzieliśmy z jakiego powodu powiedziała pani Elżbieta. Jednakże ujadanie psów nie robiło na nim żadnego wrażenia. Początkowo wydawało się, że to jakiś wielki kot. Patrzył na obserwatorów, nie reagował. Po godzinie 13:00 w Niedzielę Wielkanocną zszedł bokiem z dachu i zniknął. Jak się dowiedzieliśmy podobno szopy widziane były w Karpicku, a także w gminie Przemęt. Zwierzęta te są groźne. Mieszkanka Niemiec, która od czasu do czasu bywa w Wolsztynie poinformowała, że szop pracz pogryzł jej psa. Leczenie psa kosztowało 400 euro, bo trzeba było zapłacić za zastrzyki i wielokrotne opatrunki rany u weterynarza.

