Ludzie, dzieciaki kończą ferie i do szkoły wracają. Sąsiadka znów będzie narzekać, że jej synuś nie chce w domu lekcji powtarzać.
Gada, że minister, tfu… ministra nie każe nauczycielom zadawać do domu, więc on nie musi się niczego uczyć.
No i synuś sąsiadki ma racje, po co się za dużo uczyć.
Taka jedna ministra (tak się każą nazywać) napisała w swoim życiorysie, że jest magistrem. Ten tytuł miała dostać na uniwersytecie w Poznaniu.
A się okazało, że magistra nie dostała, bo za krótko studiowała.
W tym życiorysie napisała też, że uczyła w liceum, a szkoła napisała że uczyła jeden miesiąc.
Ministra od nauki już raz podpadła, bo na początku ministrowania w Krakowie powiedziała, że koniec ze średniowieczem. Ona nie wiedziała, że wtedy powstały zabytki, co my na wycieczce je w Krakowie zwiedzali.
A teraz znów pokazała, że z jej wiedzą krucho. Mówiła, że „na terenie okupowanym przez Niemców, polscy naziści zbudowali obozy”. Dziadek z babcią myśleli, że się przesłyszeli. Ministra tłumaczyła się potem, że się przejęzyczyła. Chyba tylko niedouczeni mogą w to uwierzyć. Przecież czytała z kartki, to se musiała wcześniej napisać. I teraz to, co gadała poszło w świat, że to my, Polacy, budowali obozy koncentracyjne. Już w całej Europie i świecie słyszeli, wcześniej, jak niektórzy gadali o polskich obozach koncentracyjnych.
Dziadek przypomniał, jak to przy naszych ludziach Obama powiedział „polskie obozy koncentracyjne” i żaden z polskiej delegacji, co tam była nie sprostował.. Bo trzeba było zaraz powiedzieć że prezydent Obama się pomylił. Jak tak dalej pójdzie, to będą gadali, że Polacy wojnę wywołali.
A Obama powiedział to w 2012 roku. Potem się wycofywał ale mleko się wylało.
No i teraz widzicie ludzie, że w szkołach nie mają się uczniowie za dużo uczyć, bo jak ludzie będą niedouczeni, to nie zauważą, że ministry głupoty gadają.
O sobie za to prawdy nie piszą, bo pewnie myślą, że ludzie się nie dowiedzą.
Zaraz nam się w domu przypomniało, że jeden przed wyborami gadał jednemu redaktorowi, że trzeba kłamać, aby wygrać wybory. Więc ludzie, już się nie dziwcie, że ze 100 obietnic ino tak niewiele spełnili. Babcia to przewidziała i do swojej koleżanki, co na tą 100 głosowała, mówiła: obiecanki, cacanki a głupiemu radość.
Wasza Klekociara
