O co walczą rolnicy?

3 mins read

Niewielu orientuje się w obecnej sytuacji w naszym rolnictwie. Niestety, prawda jest bardzo gorzka. Kilku urzędników w Brukseli decyduje o naszym być albo nie być. Rząd nie robi nic i pewnie nic nie zrobi. Cały czas jesteśmy po kryjomu zalewani żywnością z Ukrainy. Nikt jej nie bada, a na Ukrainie można stosować wszystkie pestycydy, stymulatory wzrostu, antybiotyki, które od wielu lat u nas są wycofane z obrotu i zabronione w stosowaniu. Tymczasem w wagonach nie przeznaczonych do przewozu zboża (np. cementowozach) wjeżdża rzepak i pszenica, a na bocznicach jest przeładowywane. Następnie trafia do niemieckich młynów i olejarni w Polsce, a potem trafia na nasze stoły jako „polski olej rzepakowy” i „polska mąka”. Trzeba stwierdzić, że produkty z Ukrainy, które trafiają na nasze stoły są produkowane przez Agro-holdingi należące do kilku oligarchów ukraińskich i przede wszystkim do zachodnich firm. To im głównie zależy na bezcłowym eksporcie i pośrednio na zniszczeniu polskich rolników.
Następnym ważnym tematem jest wdrażanie „Zielonego Ładu”, który jest dyktatem Brukseli i głównie Niemiec. Dla nich ma być pomysłem na ekspansję ich gospodarki, z dyskryminacją słabszych ekonomicznie krajów wspólnoty i zarzucaniem rolników potężną biurokracją, niesprawiedliwym ograniczeniem stosowania środków ochrony roślin, ugorowaniem, zalewaniem łąk i tworzeniem nowych bagien (dziwne, że tylko w Polsce), coraz wyższymi wymogami stawianymi przed rolnikami i całą transformacją energetyczną. To samo dotyczy umowy z krajami Mercosur o bezcłowy import produktów rolnych z tych krajów. U nas będziemy ugorować, zalesiać i tworzyć nowe parki przyrodnicze, a tam podobne agro-holdingi, jak na Ukrainie, wycinają dżunglę (rocznie areał o wielkości Polski). Stamtąd pszenica, kukurydza, soja, wołowina… będzie na naszych stołach. I znowu ten sam dylemat: u nas GMO nie produkujemy, a tam prawie cała produkcja jest genetycznie modyfikowana z możliwością stosowania do produkcji wszystkiego, co u nas jest zabronione. Zapewne to będzie „dobra” żywność. I pytanie? Kto na tym zarobi? Na pewno nie my. To dla nas kolejny cios. Za żywność z tych krajów UE ma płacić samochodami, urządzeniami… A kto je głównie produkuje? My mamy zmniejszać naszą produkcję i w końcu się uzależnimy od żywności u nas nieprodukowanej, a wtedy dopiero będzie można nas szantażować. Żywność to najefektywniejsza broń.
Razem z rolnikami solidaryzują się myśliwi i Lasy Państwowe. To, co im zgotował nasz rząd, to jakiś obłęd. Cały świat zazdrościł nam gospodarki leśnej, świetnie zarządzanej, dochodowej, rozwijającej się, dbającej o zdrową przyrodę, dostępnych lasów dla wszystkich mieszkańców. Niestety, resortem zarządzają ludzie o ideologicznie odmiennych poglądach, którzy chcą zniszczyć dorobek pokoleń leśników. To samo spotkało myśliwych. Rządzący ograniczają ich działalność. A przecież gospodarka łowiecka to nie tylko polowania – to dokarmianie, zasiedlanie zwierzyną, dbałość o właściwą selekcję populacji zwierząt, współpraca z rolnikami w zakresie minimalizowania szkód wyrządzanych przez zwierzynę i wypłaty odszkodowań za straty.
Dopłaty bezpośrednie, które mają powodować, aby ceny żywności były niskie są niesprawiedliwie dystrybuowane i stały się narzędziem do walki z niewygodnymi krajami i rolnikami. Podobno miało być równo, a jak jest? Rolnik niemiecki dostaje 6,5 krotnie więcej niż polski z kasy unijnej do 1 ha, nie licząc innych programów pomocowych. Obciążenia administracyjne, kontrole, kursy, szkolenia, sprawozdawczość, donosicielstwo, trudności z wypełnianiem wniosków, niska rentowność produkcji powodują zniechęcenie młodych ludzi do pracy na roli – czy to jest celowe?
Na razie nikt nas nie chroni. Jako rolnicy, zmuszeni jesteśmy działać, by uratować polskie rolnictwo, zabezpieczyć Polakom na stole zdrową polską żywność. Nam chodzi o jedno, żeby polskie rolnictwo nie upadło, żeby nam nikt nie odbierał naszej tożsamości, nie niszczył naszej tradycji wielopokoleniowych rolnych gospodarstw rodzinnych, nie zmuszał nas do zarzucenia wartości chrześcijańskich na których zostaliśmy wychowani. O tą naszą ziemię nasi przodkowie walczyli, przelewali krew, oddawali życie. Ich celem było, aby ziemia – największa wartość – była w polskich rękach, aby nas karmiła i dawała bezpieczeństwo. Nie pozwólmy, aby obcy kapitał objął w posiadanie nasz największy skarb, aby nie spotkał nas los ziemi na Ukrainie, czy w krajach Ameryki Południowej. Jak do tego dopuścimy, to będzie po nas. ,,Tyle Polski ile ziemi w polskich rękach” ( Władysław Zamoyski). I te słowa są cały czas aktualne.

Tomasz Jazdon

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Poprzedni

Fotografowie utrwalają ważne wydarzenia

Następny

Bez osłonek

Ostatnie z

Niezwykłe zjawisko

W niedzielę, o godzinie 7: 35, mieszkańcy Bucza, po wyjściu z kościoła w Przemęcie, zauważyli niezwykłe