W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku rozpoczęły się aresztowania działaczy Solidarności. Na ulicach pojawiły się czołgi, a rano generał Wojciech Jaruzelski oznajmił w przemówieniu telewizyjnym wprowadzenie stanu wojennego i utworzenie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (zwanej później Wroną). Przestały działać telefony. Wiele osób będących wówczas dziećmi zapamiętało to, że nie było Teleranka i prezenterów telewizyjnych ubranych w wojskowe mundury. Pan Włodzimierz Chrzanowski w poniższym tekście, przypomina historię jednego z działaczy Solidarności, który musiał opuścić kraj. Wyjechał z rodziną do USA. Jego córka jest znaną aktorką.
Bohaterowie stanu wojennego
,,Ojczyzna - kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam...”
(Jan Paweł II)
Polecam lekturę poniższego tekstu głównie tym naszym Czytelnikom, których związki emocjonalne z Ziemią Świętokrzyską, czy to przez fakt urodzenia się tam, bądź z innej przyczyny, są wciąż żywe. Ziemia Wolsztyńska w pewnym etapie życia, stała się dla nich, jak owa biblijna ziemia obiecana, na której zechcieli żyć i dla niej pracować. Do takich ludzi należy też niewątpliwie autor poniższego tekstu i red. Anna Domagalska. Jedną z głównych ról w znanym polskiemu widzowi filmie ,,Hrabia Monte Christo” – reżyserii Kevina Reynoldsa, gra Dagmara Domińczyk. To amerykańska aktorka – polskiego pochodzenia, najbardziej chyba znana dziś Polka w Hollywood; żona hollywoodzkiego gwiazdora Patrica Wilosna. I chociaż ma ona na swoim koncie wiele filmów amerykańskich i innych, w tym filmy polskie, wspomniawszy choćby ten ostatni – ,,Rzeczy niezbędne” w reżyserii Kamili Tarabury. Nie chcę o niej głównie napisać, ale o jej ojcu – śp. Mirosławie Domińczyku. Był on pierwszym przewodniczącym świętokrzyskiej ,,Solidarności”. W sierpniu 1980 roku brał udział w strajku w Stoczni Gdańskiej, a już we wrześniu tego samego roku, wybrano go przewodniczącym Międzyzakładowej Komisji Związkowej NSZZ ,,Solidarność” Regionu Świętokrzyskiego. 13 grudnia 1981 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego w naszym kraju, został internowany i w jakiś czas później zmuszony do emigracji. Udał się więc wraz z rodziną, w tym z siedmioletnią córką Dagmarą najpierw do Niemiec, a później do Stanów Zjednoczonych. Zamieszkał w Nowym Jorku, gdzie w latach 1983 – 1985 brał udział w pracach Komitetu Pomocy dla podziemia w Polsce. W latach 1985 – 1993 był konsultantem ds. Europy Wschodniej, pomagając w organizowaniu wolnych związków zawodowych w Związku Radzieckim, Rumunii, Bułgarii, na Węgrzech i w Ukrainie. I chociaż wiódł w Ameryce ustabilizowane życie, to tęsknił za Polską, przenosząc do Ojczyzny, jak w mickiewiczowskiej inwokacji ,,Pana Tadeusza” swoją ,,duszę utęsknioną…” Powrócił do Niej w 2003 roku, by zaangażować swoje siły oraz zdobyte w Ameryce doświadczenie na rzecz swojej wytęsknionej Ziemi Świętokrzyskiej. Zmarł 7 lutego 2023 roku w wieku 70 lat. Jego pogrzeb odbył się dziesięć dni później, 17. lutego w Bazylice Katedralnej w Kielcach. W pogrzebie uczestniczyła rodzina Zmarłego, jego córki – Dagmara, Monika – obie aktorki i najmłodsza Weronika. Przyjechali zięciowie – amerykańscy aktorzy – Patrick Wilson i Scott Foley. Byli jego dawni przyjaciele – mieszkańcy Kielc oraz parlamentarzyści. Były ważne osoby ze świata polityki. Liczną delegację stanowili związkowcy świętokrzyskiej ,,Solidarności” . Zmarłego wspominał w trakcie pogrzebu kielecki biskup pomocniczy – Marian Florczyk – obaj byli dobrymi przyjaciółmi. ,,Są takie osoby – mówił biskup nad prochami Zmarłego, które zostają w pamięci na zawsze, bez których jest nam ciężko. O Mirku pierwszy raz usłyszałem pod koniec 1980 roku, kiedy w Kielcach rozpoczęły się przekształcenia społeczne. Pamiętam, że był cichy i nienarzucający się. Potem został przymuszony do wyjazdu z rodziną. Kiedy w roku 1984 byłem w Stanach, udało mi się z nim spotkać. Zaprzyjaźniliśmy się. Już wtedy widać w nim było ogromną tęsknotę za Ojczyzną…” Inny uczestnik pogrzebu, ówczesny senator Ziemi Świętokrzyskiej – Krzysztof Słoń, żegnając Zmarłego w imieniu parlamentarzystów powiedział o nim, że był przedstawicielem pokolenia twórców ,,Solidarności” i tych, którzy za nią cierpieli…Żal, że właśnie tacy jak on, nie mogli pracować dla Polski tu w kraju, ale byli zmuszani do emigracji. Jego prochy przy pokłonie sztandaru świętokrzyskiej ,,Solidarności” i śpiewie ,,Salve Regina”, złożono w krypcie kolumbarium na cmentarzu w Cedzynie – największej bodaj dziś nekropolii w województwie świętokrzyskim.

Postscriptum: Jakiś czas temu słuchałem rozmowy telewizyjnej Moniki Olejnik z Dagmarą Domińczyk, Było to – jeśli dobrze pamiętam przy okazji promocji jakiegoś filmu z udziałem aktorki. To, co mnie najbardziej uderzyło w tej ciekawej skądinąd rozmowie, to głównie jej nienaganny, literacki wprost język polski, zwłaszcza w tych fragmentach rozmowy, gdy mówiła o swojej ,,polskiej duszy”. Pani Dagmara – rocznik 1976, gdy wyjeżdżała z Rodzicami z Polski miała – jak zaznaczono to już wyżej, zaledwie siedem lat!
Włodzimierz J. Chrzanowski
