Z dyrektorem o jego 27 -letnim kierowaniu szkołą…

4 mins read

Pan Jerzy Rusin pełnił funkcję dyrektora w Zespole Szkół Rolniczych i Technicznych w Powodowie przez 27 lat. Z okazji Zjazdu Absolwentów, który odbył się 21 września rozmawiam z panem Jerzym Rusinem o minionych latach. Panie dyrektorze podczas uroczystości został pan gorąco przyjęty przez swoich uczniów dziś już absolwentów. Był pan najdłużej funkcjonującym dyrektorem w tej szkole. Czy mógłby pan się podzielić się swoimi wspomnieniami.

– Szkoła miała lepsze i gorsze okresy. To zależało od sytuacji w kraju i podejścia do oświaty rolniczej. W 1989 roku powołany zostałem na stanowisko dyrektora szkoły, której organem prowadzącym było Ministerstwo Rolnictwa. Po zmianach ustrojowych w Polsce, szkoły przejęły starostwa. Szkoły podlegające ministerstwu były niezależne od władz lokalnych.

Czy było to dobre rozwiązanie?
– Nie było to najlepsze rozwiązanie. Po paru latach wrócono do koncepcji szkolnictwa rolniczego podległego ministerstwu. Jednak z tych kilkuset szkół rolniczych powołano kilkadziesiąt placówek z powrotem podległych ministerstwu. W tej koncepcji widziano także placówkę w Powodowie. Jednak ówczesna Rada Powiatu nie wyraziła zgody na przekazanie szkoły Ministerstwu Rolnictwa. Chodziło głównie o majątek, który uszczupliłby zasoby organu prowadzącego, jakim było starostwo powiatowe w Wolsztynie. Dzięki staroście Ryszardowi Kurpowi nasza placówka nie została „rozgrabiona” bowiem różnie to bywało w innych powiatach. Diametralnie nastąpiła zmiana kierunków kształcenia wobec braku zainteresowania gospodarki na fachowców związanych z branżą rolniczą (likwidacja PGR-ów, Kółek Rolniczych SKR – ów). W zamian tego zaproponowaliśmy kierunki okołorolnicze.
Powstały Technikum Żywienia, Liceum Wiejskie Gospodarstwo Domowe, Technikum Ekonomiczne związane z rachunkowością rolną Technikum Obsługi Turystycznej związane z agroturystyką, Technikum Architektury Krajobrazu oraz inne niezwiązane z rolnictwem, między innymi: Liceum Samochodowe, Technikum Lotnicze (druga placówka na terenie kraju), kształcące w zawodzie technik awionik.

Ostatnie już nie istnieją, dlaczego?
-Liceum Samochodowe „umarło śmiercią naturalną”z powodu braku zainteresowania. Natomiast Technikum Lotnicze z powodu silnego lobby przeciwstawiającego się funkcjonowaniu tej szkoły w naszej placówce zostało zamknięte, a cieszyło się zainteresowaniem. Mieliśmy uczniów z całej Polski.
Czy uważa pan, że był to błąd?
– Tak uważam to za błąd. W ciągu mojego funkcjonowania, jako dyrektora, otwarto nowe kierunki do dziś funkcjonujące kształcące w zawodach : technik spedytor, technik hotelarz, technik architektury krajobrazu. Poszukiwaliśmy kierunków, które gwarantowałyby specjalistów funkcjonujących na obszarach wiejskich. Różnie bywało z naborem do szkoły. Reagowaliśmy na zapotrzebowanie rynku lokalnego. Jeśli było zapotrzebowanie na specjalistów określonych dziedzin, to wprowadzaliśmy nowe kierunki kształcenia.
Ze szkołą w Powodowie był pan związany wcześniej. Uczył pan matematyki.
Tak, od 1983 roku. W 1986 roku dyrektor Wojciech Paprzycki powołał mnie na wicedyrektora, a w 1989 roku Minister Rolnictwa na stanowisko dyrektora szkoły.
Pan Artur Walczak Mortezai w swoim wystąpieniu na Zjeździe Absolwentów, podkreślił pańską pomoc po przejęciu przez niego funkcji dyrektora szkoły.
– Rzeczywiście, po przejściu na emeryturę, przekazałem koledze Walczakowi wiele informacji, uwag spostrzeżeń. Uważam, że wybór pana Walczaka był moim wyborem, bowiem spodziewałem się, że jest w stanie pozyskać dodatkowe środki finansowe od władz krajowych na remonty i bieżące funkcjonowanie placówki.

Za pana czasów z okazji 80 rocznicy Oświaty Rolniczej i Zjazdu Absowlentów (w 1999 roku), a także w 2004 z okazji 85. rocznicy opracowaliśmy dwa specjalne wydania „Głosu Wolsztyńskiego”, w których wypowiadali się dyrektorzy szkoły, nauczyciele, absolwenci. Przedstawiliśmy też zmiany, jakie zaszły w szkole, także za pana kadencji.
– Powstał cały blok sportowy, od budowy nowej sali, stadionu lekkoatletycznego ,,Orlika”, a więc cała baza sportowa, między innymi do realizacji zadań związanych ze sportem szkolnym. Odbiło się to na sukcesach sportowych klubu Nadodrze. Udało się skompletować merytoryczną zaangażowaną kadrę pedagogiczną. Wprowadzone zostały nowe technologie-komputeryzacja placówki. Powstały pracownie komputerowe i informatyzacja systemu zarządzania szkołą. Pozyskaliśmy nowe grunty dla szkolnego gospodarstwa rolnego. Jak przejmowałem placówkę, to szkoła dysponowała pięcioma hektarami ziemi, a jak zdawałem to było już 100 hektarów, a co za tym idzie, to jest wyposażenie w nowoczesny sprzęt i maszyny rolnicze. Powołanie Technikum Lotniczego przy ogromnym wsparciu starosty R. Kurpa i pomysłodawcy płk. dr Juliusza Werenicza wiązało się z napisaniem programu nauczania i podstaw programowych, zatwierdzeniem przez MEN oraz wdrożeniem do realizacji, oraz pozyskaniem niezbędnych pomocy naukowych, przystosowaniem bazy kształcenia. Obecnie nasz program realizowany jest w innych placówkach kształcących w zawodzie technik awionik. Ogromnym wysiłkiem kadry pedagogicznej uzyskaliśmy certyfikat unijny Part 66 umożliwiający zatrudnienie naszych absolwentów na terenie całej Unii Europejskiej. Nastąpiła likwidacja systemu grzewczego z węglowego na gazowe (budowa kotłowni gazowych), dzięki temu wieś też ma gaz. Przeprowadzona została termomodernizacja szkoły, warsztatów szkolnych oraz remont wewnętrzny internatu. Po likwidacji kotłowni powstało nowe efektowne wejście do szkoły.

Obsadzone roślinnością… Jest pan matematykiem i syn również wybrał ten kierunek. Czy mógłby pan coś o nim powiedzieć?

– Mój syn studiował w Warszawie równocześnie dwa kierunki matematykę na Uniwersytecie Warszawskim i ekonomię w Szkole Głównej Handlowej. Skończył jednocześnie oba dwa kierunki i wyjechał do USA, na zrobienie tam doktoratu. Po ukończeniu wykładał na Uniwersytecie Californijskim oraz w Oklahomie uzyskując tytuł profesora, gdzie również ukończył studia medyczne z wyróżnieniem. Podjął pracę na Uniwersytecie UCLA w Los Angeles, gdzie przygotowuje się do specjalizacji z anestezjologii. Założył rodzinę, ma troje dzieci.

Czy czuje się pan spełniony, jako nauczyciel i dyrektor?

– Czuję się spełniony, cieszę się, że szkoła się rozwija i kontynuowane są działania, które wprowadzałem i realizowałem. Kadrze kierowniczej i pedagogicznej życzę wielu sukcesów i spełnienia marzeń w realizacji zadań oświatowych.

Dziękuję za rozmowę

Anna Domagalska

Dyrektora Jerzy Rusin przy dyrektorskim biurku w 2004 roku
Wydanie specjalne ,,Głosu Wolsztyńskiego” z 1999

Wydanie specjalne z 2004 roku

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Poprzedni

,,Modnisie Wolsztyńskie” zapraszają

Następny

Jesień ma swoje uroki…

Ostatnie z

Niezwykłe zjawisko

W niedzielę, o godzinie 7: 35, mieszkańcy Bucza, po wyjściu z kościoła w Przemęcie, zauważyli niezwykłe