Marsz Katyński upamiętnia ofiary

7 mins read

Pan Maciej Myczka jest prezesem Stowarzyszenia Miłośników Historii Wojskowości przy Lubuskim Muzeum Wojskowym w Drzonowie, organizatorem cyklicznego od sześciu lat wydarzenia – Wolsztyńskiego Marszu Katyńskiego.
Odbywały się one w kwietniu, ponieważ w tym miesiącu w 1940 roku rozegrał się dramat polskich oficerów, policjantów, żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, przedstawicieli polskich elit.
Co roku, 13 kwietnia obchodzimy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej.
Panie prezesie, co skłoniło pana do tego, by organizować te marsze właśnie w Wolsztynie
(ostatni odbył się we wrześniu 2020 roku, ponieważ z powodu epidemii nie mógł się odbyć w kwietniu 2020 roku).
– Do organizacji tych marszy namówił mnie pan Jarosław Wróblewski z Grupy Historycznej „Radosław”, który był pomysłodawcą idei Marszy Katyńskich. Wcześniej uczestniczyliśmy w tych marszach w Warszawie, a sześć lat później zorganizowaliśmy pierwszy marsz w Wolsztynie. Organizacja marszy wynikała z potrzeby serca. W mojej rodzinie były ofiary Katynia. Uznaliśmy wraz z kolegami, że warto taki Marsz Katyński zorganizować w Wolsztynie, tym bardziej, że 33 osoby z ziemi wolsztyńskiej zostały zamordowane w Katyniu i Ostaszkowie.
Upamiętnia to pomnik przy ul. 5 Stycznia, choć nie ma tam wszystkich 33 nazwisk, ponieważ lista była uaktualniana. Kto bierze udział w marszu poza członkami stowarzyszenia?
– Zależy nam na udziale młodzieży szkół średnich. Od samego początku bierze w marszach udział młodzież z Liceum Ogólnokształcącego i Zespołu Szkół Zawodowych w Wolsztynie. Zarówno dziewczęta jak i chłopcy wcielają się w postacie historyczne.
Spotyka się pan z młodzieżą. Czy jest ona zainteresowana tego rodzaju przekazem historycznym.
– Zdecydowanie tak, tym bardziej, że mogą sami uczestniczyć w tej żywej lekcji historii. W momencie, kiedy przychodzą pobierać mundury, śmieją się i głośno rozmawiają. To jakby wielka zabawa. Ale z chwilą gdy założą na siebie mundur, to odnoszę wrażenie, że stają się dorosłymi. Są poważni, skupieni, przejęci tym, że wcielili się w rolę ofiar. W marszach uczestniczy kilka grup rekonstrukcji historycznych z całego kraju.
W ilu marszach katyńskich brał pan udział?
– W trzynastu w Warszawie, sześciu w Wolsztynie i dwóch w Świętej Katarzynie koło Wrocławia. 11 kwietnia telewizja polska w programie pierwszym nadała film pt. „Marsz cieni” w reżyserii Lesława Dobruckiego. Film ten przez pryzmat marszy katyńskich mówił o 22 tysiącach ofiar zbrodni katyńskiej dokonanej przez Sowietów. W tym filmie wystąpili aktorzy – wolsztynianie.
Polacy zginęli od kul w tył głowy. Przez wiele lat zakłamywano historię Polski. Przedstawiano rosyjską wersję, że to Niemcy dokonali tej zbrodni.
Panie prezesie, wspomniał pan o lekcjach historii. Pan także prowadził je w szkołach i przedszkolach. Ile tych lekcji było?
– Na pewno kilkadziesiąt. Tematyka i sposób przekazania były dostosowane do wieku odbiorców.
Miałam okazję być na jednej takiej lekcji.
– Mamy zaproszenia do szkół, ale ze względu na pracę zawodową trudniej nam je prowadzić przed południem.
Czy zauważa pan niebezpieczeństwa wynikające z tego, że pewne środowiska atakują patriotów, ludzi czujących historię i propagują inną jej wersję.
– Nadal niektórzy starają się ją bagatelizować a nawet zakłamywać. Dostrzegamy pewne niebezpieczeństwo, jakie to ze sobą niesie. W efekcie będzie to brak wzorców, korzeni i właściwych postaw. Zamiarem stowarzyszenia jest stałe ubogacanie tego wydarzenia sprzed lat i tegoroczny Marsz Katyński poprzedzony będzie trzema wydarzeniami kulturalnymi, które odbędą się 10 września w Wolsztyńskim Domu Kultury. Poprzedzą one marsz przewidziany na 18 września. Wśród wydarzeń, o których wspomniałem, będą pokazy dwóch filmów – ten emitowany w telewizji polskiej 11 kwietnia oraz filmy Kariny Wilhelmi pt. „Pochylam wzrok wiedząc” (o wolsztyńskich marszach i rodzinach katyńskich). Potem będzie dyskusja panelowa z twórcami filmów, aktorami i rodzinami katyńskimi. Wystąpi także zespół Wolsztyńskiego Domu Kultury pt. „Ostatni list”, a trzecim akcentem tego wydarzenia będzie wystawa fotografii pt. „Wolsztyński Marsz Katyński w fotografii”. Komisarzem wystawy będzie pani Aneta Początek. Na wystawie prezentowane będą fotografie wolsztynian. Mam 6651 fotografii, z których muszę wybrać 40 zdjęć, żeby były reprezentatywne.
10 kwietnia uczestniczył pan w Apelu Jasnogórskim.
– W sobotę, 10 kwietnia z okazji rocznicy zbrodni katyńskiej i katastrofy smoleńskiej przedstawiciele Stowarzyszenia wzięli udział w Apelu Jasnogórskim prowadzonym przez Ojca Profesora Eustachego Rakoczego, Jasnogórskiego Kapelana Żołnierzy Niepodległości.
Dziękuję za rozmowę i życzę realizacji planów.

Anna Domagalska

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni

Z obrad Sesji Miejskiej

Następny

Mniej ślubów, mniej narodzin

Ostatnie z

Wolsztyn w latach 60.

W piątkowy wieczór, w Biurze Promocji i Turystyki odbył się pokaz filmowy, w którym pan Janusz

0 0.00