Wielkanoc w Szkocji podczas wojny

6 mins read
Szkocja Polscy Zołnierze

Był kwiecień 1944 roku. Miejscem postoju naszej dywizji była południowa Szkocja, w dorzeczu rzeki Tweed.
Do niej w dalekiej przeszłości dotarły zwycięskie legiony rzymskie, pozostawiając po sobie umocnienia ziemne i wiele kurhanów.


Potem ziemia ta widziała zacięte boje Szkotów, broniących swej wolności, aż do czasu zwycięskiej bitwy pod Stirling. Od tej chwili, na tych terenach, szczęk broni umilkł na zawsze.
Szkockie „Dzikie Pola” – jakby to można z polska nazwać, niemy świadek różnych wydarzeń historii Szkocji, jej wzlotów i upadków, zapełniły się znów w 1942 r. wrzawą nowych wojowników z dalekiego nieznanego kraju – Polakami. Przybyli różnymi drogami, z pól bitewnych września, z Francji, od śniegów Narwiku, w różnych często obcych mundurach, a byli i ochotnicy z południowej Ameryki i Kanady, by tu, w gościnnej Szkocji, wśród poczciwych Szkotów przygotować się w nowym rodzaju broni – bo pancernej – do dalszej walki o Polskę.
Kończę już ten „przydługawy”, ale wydaje mi się, konieczny wstęp.
Dość, że nasza jednostka podhalańska była zakwaterowana w miejscowości – jeśli pamiętam – Scarborough, w nieczynnych zakładach tkackich.

Był tu i zamek pamiętający górne i chmurne dzieje Szkocji, w którym jak „fama” głosi, miał przez pewien czas mieszkać Walter Scott i patrząc na roztaczający się z okien krajobraz, pisać swoje powieści. Właśnie tutaj zastały nas Święta Wielkanocne. Kapelan batalionu ks. kpt. Gajda, o postawie prawdziwie żołnierskiej, „który się kulom nie kłaniał” i był z nami wszędzie tam, gdzie była potrzeba, postarał się, abyśmy od strony duchowej Święta przeżyli jak w Ojczyźnie.
Nastrój przedświąteczny. Święta.

Rano, w poniedziałek wielkanocny, wymarsz kompaniami do kościoła może pamiętającego czasy wydarzeń historii tych ziem. Msza Święta, podczas której śpiew „Wesoły nam dzień dziś nastał”, „Zwycięzca śmierci”, a na końcu:
„O Boże, któryś jest na niebie
okaż swą sprawiedliwą dłoń.
Wołamy z różnych stron do Ciebie,
O polski dach i polską dłoń.
O Boże, skrusz ten miecz co siekł nasz kraj,
Do wolnej Polski nam powrócić daj,
By stał się twierdzą nowej siły
Nasz dom, nasz dom,
wzbił się ku stropom świątyni, odbił echem o góry
i pagórki szkockie i może popłynął do dalekiej
Ojczyzny. Śpiew ten rozległ się po raz pierwszy w
historii tego kraju, w całym dorzeczu rzeki Tweed,
gdziekolwiek stacjonowały polskie jednostki.
Tak, „Do wolnej Polski nam powrócić daj”.

Nie wszystkim było to dane. Jedni po wojnie wrócili do swych domów w Brazylii czy Kanadzie, inni rozproszyli się po świecie, bo nie odpowiadała im obca, niepolska rzeczywistość, część wróciła, nie mogąc po tak długiej tułaczce żyć bez Polski, a innych ciała zasłały pola bitewne Normandii, Belgii, Holandii aż po Wilhelmshafen, a oni sami zameldowali się na wieczną; mam nadzieję; wartę przed Tronem Najwyższego. Tu czuję się w obowiązku wspomnieć kolegów Tadeusza Barana i Jana Budniaka, którzy zginęli gdzieś na kanałach holenderskich. Znów powrót kompaniami do „fabryki”, jak nazywaliśmy nasze miejsce zakwaterowania.

W największej hali stały już stoły zastawione. Były jajka i jeśli pamiętam, żytni chleb, i o dziwo, prawdziwa polska kiełbasa, i to z czosnkiem. Jak się okazało nasi mistrzowie od chochli i rondla staczali prawdziwe boje, by postarać się o odpowiednie artykuły. Jak się wyżej rzekło, na stole były wszystkie potrzebne wiktuały. Nasi bacowie przy stołach swych juhasów życzyli wszystkim i wszyscy sobie nawzajem, aby przyszłe Święta Wielkanocne były obchodzone już na pewno w Polsce. Nie były to jednak dla mnie ostatnie święta na obczyźnie.


Edward Palm, Obra
z archiwum „Głosu Wolsztyńskiego”

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni

Ks. Łukasz o patronie na dzisiejsze czasy, swoim kapłaństwie i powrocie do zdrowia

Następny

Splot Wydarzeń Kulturalnych w wolsztyńskiej bibliotece

Ostatnie z

Zawody latawcowe

Dziś, w niedzielę, na lądowisku w Powodowie odbyły się zawody latawcowe.

Piękna jest Polska

O tym, że Polska jest piękna nie trzeba przekonywać. Skończyło się lato, zostały wspomnienia z krajowych

0 0.00