Poznajemy przedwojenny Wolsztyn

8 mins read

Wolsztynianie mogą poznać historię swojego miasta w okresie
międzywojennym, dzięki nowej książce pana dr. Marcina Adamczaka pt. „WOLSZTYN W LATACH 1919-1939. SPOŁECZEŃSTWO-WŁADZA-GOSPODARKA”.

Dr Marcin Adamczak

Panie Marcinie, rozmawiamy w dniu 101 rocznicy wyboru przez
Radę Miejską w Wolsztynie burmistrza Klemensa Modlińskiego.

Dziś, 3 lutego przypada ta rocznica

Oczywiście dowiedziałam się o tym z pańskiej książki. Proszę przypomnieć tytuły dotychczasowych pańskich publikacji. To już chyba czwarta książka dotycząca naszego miasta i okolic.

„Wolsztyn w XIX wieku” (2012r.), „Sąd w Wolsztynie.”Zarys dziejów 1793-2011” (2012r.), „Ziemia Wolsztyńska. Przewodnik” (2014) i ta najnowsza pozycja, która ukazała się ostatnio.

Pomagał pan także w przygotowaniu opracowań przez Muzeum Regionalne i Urząd Miejski w Wolsztynie. Jaki był ten przedwojenny Wolsztyn w latach 1918-1939?

Na pewno różnorodny. Zaszły ogromne zmiany, jeśli chodzi o ludność.
Polacy zaczęli stanowić większość mieszkańców miasta. W roku 1910 w Wolsztynie mieszkało 40 procent Polaków, a w 1934 już 91 procent. Mieszkali tu wcześniej Niemcy i Żydzi. Wolsztyn był stolicą powiatu babimojskiego, a w okresie międzywojennym powiatu wolsztyńskiego. W życiu politycznym nastąpiła polaryzacja poglądów (wcześniej Polacy pod zaborem byli skonsolidowani). Endecję w Wolsztynie reprezentowali zwolennicy Romana Dmowskiego, a lokalnie Ludwik Wróbel, redaktor naczelny „Orędownika na Powiat Wolsztyński” i jego syn Tadeusz (w 1933 poseł na Sejm). W 1930 roku w wyborach endecja zdobyła 62 procent głosów, BBWR – Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem – 21 procent głosów, mniejszość niemiecka – 12 procent.

Wolsztyn rozwijał się gospodarczo…

Wolsztyn był ośrodkiem o charakterze administracyjnym, handlowym
i rzemieślniczym. Stanowił bazę dla rynku lokalnego. W powiecie głównie dominowało rolnictwo. Nie było tu większego przemysłu. Miasto
położone blisko ówczesnej granicy, nie sprzyjało lokowaniu większego przemysłu. Starosta stojący na czele powiatu był reprezentantem
polityki rządowej. Starostów mianował minister spraw wewnętrzych, czyli przedstawiciel administracji rządowej.

Przez cały okres międzywojenny miastem kierował burmistrz Klemens Modliński.

Był jedynym tak długo urzędującym burmistrzem w województwie poznańskim (1919- 1939), czyli do wybuchu II wojny światowej. Jego
kadencja trwała 20 lat. Dr Marcin Adamczak Poznajemy przedwojenny Wolsztyn Głos Wolsztyński str. 17 To był wyjątkowy burmistrz.

W 1932 roku Klemens Modliński został ponownie wybrany na drugą kadencję. Chciałbym dodać, że wybierając go po raz pierwszy, korzystano jeszcze z przepisów pruskich, stanowiących o tym, że kadencja burmistrza trwa 12 lat.

Marcin Adamczak Wolsztyn w latach 1919-1939

Jednakże te przepisy obowiązywały. Gdyby nie II wojna światowa, pewnie K. Modliński byłby jeszcze burmistrzem.

Po ponownym wyborze K. Modlińskiego, niemiecka prasa „Wollsteiner Zeitung” pogratulowała burmistrzowi ponownego wyboru na drugą kadencję. Oto co napisano: „Przez wieloletnią, wierną pracę na rzecz miasta i jego obiektywny i osobisty udział w naszych troskach i radościach, zyskał u nas wszystkich uznanie”

Gdyby miał pan scharakteryzować burmistrza Klemensa Modlińskiego, to co by pan o nim powiedział?

Na pewno był dobrym gospodarzem i potrafił dobrze ułożyć współpracę z samorządem powiatowym, Kościołem katolickim, ewangelickim i
gminą żydowską. Za taką postawę zyskał uznanie i szacunek wolsztynian.

Burmistrza K. Modlińskiego wybierała rada miejska. To warto zaznaczyć, ponieważ teraz wybieramy burmistrza w wyborach bezpośrednich. Po przemianach ustrojowych (w 1989 roku) pierwszego burmistrza Jana Wosia (1990 rok) także wybierała ówczesna Rada Miejska.

O ile pamiętam, ostatnia Rada Miejska zebrała się dwa tygodnie przed wybuchem II wojny światowej.
Życie kulturalne też było bogate…

Tak, nie było wtedy telewizji i internetu. Działalność kulturalna skupiała się wokół lokali, w których była możliwość organizowania występów teatralnych i śpiewaczych. Organizacji było bardzo wiele. Przygotowywały one występy i trudno byłoby je wszystkie wymienić. To był taki oddolny ruch kulturalny. Istniały organizacje religijne, charytatywne i sportowe, zarówno polskie, jak i niemieckie. Między innymi Stowarzyszenie Pań Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo.

Prasa lokalna włączała się w ówczesny nurt życia politycznego. Proszę przypomnieć pisma wtedy wychodzące?

„Orędownik na Powiat Wolsztyński”, do 1932 roku „Wollsteiner Zeitung”. W latach 20. i 30. ukazywał się również „Głos Wolsztyński”. Po
śmierci redaktora naczelnego „Orędownika na Powiat Wolsztyński” Ludwika Wróbla (1935 r.), krótką tę gazetę prowadziła jego żona.

Proszę powiedzieć, czy podczas pracy nad ostatnią książką natrafił pan na jakieś nieznane fakty i ciekawostki?

Ciekawostką podczas zbierania materiałów była informacja o wydawanym przez krótki czas piśmie „Hejnał Faszystów”. Nie można tego faszyzmu kojarzyć z faszyzmem w wydaniu hitlerowskim. Polscy faszyści byli silne przywiązani do wartości narodowych.

Ta ostatnia pańska publikacja przyczyni się do pogłębienia wiedzy o mieście i okolicy w okresie międzywojennym i pewnie będzie dla wielu
odkryciem naszej lokalnej historii.
Panie Marcinie, jest pan pracownikiem Muzeum Regionalnego w Wolsztynie – Muzeum Roberta Kocha. Z pewnością wiele osób zna
pana ze znakomitych wykładów dotyczących Roberta Kocha. Słuchając pana, pomyślałam, że pewnie byłby pan znakomitym nauczycielem.

Studiując historię, z premedytacją wybrałem specjalizację archiwalną, a nie nauczycielską.
Więcej cierpliwości mam do papieru, niż miałbym mieć do uczniów. Nie odżegnuję się jednak od krzewienia wiedzy.

A ja zapraszam do lektury ciekawej książki pana dr. Marcina Adamczaka.

Adma

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni

Kolejne przypadki ptasiej grypy w powiecie wolsztyńskim

Następny

Rocznica otwarcia domu w Błotnicy

Ostatnie z

Wolsztyn w latach 60.

W piątkowy wieczór, w Biurze Promocji i Turystyki odbył się pokaz filmowy, w którym pan Janusz

0 0.00