Cuda się zdarzają

5 mins read

Ty wierzysz w cuda?

Czasem takie pytanie można usłyszeć. Cuda się zdarzają, o czym świadczą setki tysięcy wotów w sanktuariach w Polsce i na świecie, pozostawionych tam przez ludzi w podzięce za wysłuchanie ich próśb. Przypadek sprawił, że pani Aleksandra, młoda osoba pracującą w firmie dostarczającej nam towar, w rozmowie ze mną wspomniała o Krasnobrodzie. Natychmiast przypomniałam sobie, że od pana Jana Wosia (pierwszego burmistrza Wolsztyna wybranego 1990 roku) dostałam obrazek Matki Bożej Krasnobrodzkiej. O panu Wosiu nieraz pisaliśmy na łamach „Głosu Wolsztyńskiego”.
W czasie okupacji Jan Woś (pseudonim „Jarosz”, „Warta”) wyniósł na piersiach monstrancję ze świątyni w Krasnobrodzie, zamkniętej i strzeżonej przez Niemców (patrz str. 22) Pani Aleksandra, której opowiedziałam o panu Janie Wosiu, powiedziała, że Matka Boska Krasnobrodzka czyni cuda i podała mi telefon do swojej cioci, by opowiedziała mi historię cudownego uzdrowionego jej młodszego brata.

Zadzwoniłam do pani Stefanii Cieplak. Opowiedziała mi o tym wydarzeniu.

Mój brat Andrzej Kazimierz urodził się jako szóste dziecko w 1956 roku. Mając dwa miesiące, zachorował na zapalenie opon mózgowych. Lekarze
nie dawali mu nadziei na przeżycie. Zaproponowali mamie wyjazd do Lublina, ale u nas w domu była bieda, więc nie pojechała. Nie mogła sprzedać ostatniej krowy, bo odebrałaby mleko swoim pozostałym dzieciom.

Codziennie rano zawijała brata w chustę, przewieszoną przez siebie i trzy kilometry szła z nim do pielęgniarki, do Kransobrodu, by ta zrobiła bratu zastrzyk. Ja miałam wtedy siedem lat. Brat płakał bez przerwy. Na początku sierpnia wracając po kolejnym zastrzyku w przychodni, wstąpiła do kościoła w Krasnobrodzie, gdzie Matce Boskiej oddała swego syna pod opiekę. Kościół jest pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Potem poszła do wodnej kaplicy i tam obmywała
dziecko wodą ze źródła. Zawinęła w pieluchy i włożyła do chusty,. Osoby widzące to zdarzenie powiedziały – ta kobieta zwariowała.

Po tej kąpieli dziecko przestało płakać, zamilkło. Matka pomyślała, że już umarło, bo nie płacze. Potem wróciła do kościoła i rozchyliła chustę. Zobaczyła, że dziecko oddycha. Na drugi dzień dała już mu troszeczkę mleka z butelki.
16 sierpnia odbywa się u nas odpust u św. Rocha. Mama postanowiła wziąć na ten odpust brata. Powiedziała – Pojadę z nim na odpust do Rocha. Zawiózł ją dziadek. Przy św. Rochu jest źródełko. Nabrała z niego wody i napoiła mojego brata. Po powrocie po raz pierwszy się uśmiechnął.
Wszyscy z radości płakaliśmy, jak zobaczyliśmy jego uśmiech. Od tej pory dziecko było już zdrowe, dobrze się rozwijało. Moja mama urodziła jeszcze troje dzieci. Było nas więc dziewięcioro. W kościele w Krasnobrodzie jest Księga Cudów, gdzie zapisany jest cud uzdrowienia mojego brata.Brat Andrzej Kazimierz ma troje dzieci i doczekał
wnuków.

Zastanawiam się, czy to przypadek, że załatwiając z panią Aleksandrą sprawy służbowe, nasza rozmowa zeszła na tematy niesłużbowe i przeniosła mnie do Krasnobrodu?

Anna Domagalska

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni

CBA nie dopatrzyło się uchybień

Następny

Bez osłonek

Ostatnie z

Zawody latawcowe

Dziś, w niedzielę, na lądowisku w Powodowie odbyły się zawody latawcowe.

Piękna jest Polska

O tym, że Polska jest piękna nie trzeba przekonywać. Skończyło się lato, zostały wspomnienia z krajowych

0 0.00