Z Kaszczoru do Memphis i z powrotem

/
11 mins read
Maciej Kręc

Pochodzący z Kaszczoru, a urodzony w Wolsztynie (muzyki uczył się w klasie fortepianu w Ognisku Muzycznym we Włoszakowicach) bluesman Maciej Kręc, nagrał i wydał w maju bieżącego roku płytę, która przez wielu recenzentów okrzyknięta została sensacją na polskim rynku bluesowym. Dla muzyka współtworzącego od 30 lat poznański zespół Blues Flowers, to pierwszy album pod własnym nazwiskiem. W dodatku od razu podwójny, zawierający 17 utworów autorskich w stylu bardzo szeroko pojmowanej muzyki bluesowej i amerykańskiej w ogóle.

Nagranie i przygotowanie tego – jak określa znany z Radia Nowy Świat, a wcześniej z Radiowej Trójki redaktor Jan Chojnacki – „absolutnie wyjątkowego” wydawnictwa, zajęło Maciejowi Kręcowi blisko półtora roku.

Niezwykłość tej płyty polega też na tym, że luboński artysta zaprosił do współpracy aż 34 muzyków z 5 krajów: z Polski, USA, Norwegii, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Wśród nazwisk występujących na płycie znaleźli się, m.in.: Wojtek Cugowski, Łukasz Drapała z zespołu Chemia, który wystąpił na tegorocznym festiwalu w Opolu, wybitny saksofonista jazzowy Adam Wendt, lider poznańskiego zespołu Hot Water – Maciej Sobczak, czy Brytyjczyk James Brierley znany z programu „Voice Senior”. Także europejskie gwiazdy bluesa: Big Daddy Wilson, Eric „Slim” Zahl, czy wreszcie prosto z Kalifornii – John Clifton.

Płyta jest dostępna w sklepach internetowych i na popularnych platformach streamingowych.

Poniżej bardziej szczegółowe informacje na temat płyty i komentarze samego autora.

Maciej Kręc o płycie:

„Razem z przyjaciółmi – pianistą Bartłomiejem Szopińskim oraz gitarzystą i wokalistą Maciejem Sobczakiem – przejechaliśmy przez Georgię, Alabamę, Mississippi, Arkansas, Tennessee, Luizjanę żeby dotrzeć nad Zatokę Meksykańską na Florydzie. Atlantę, Memphis, Clarksdale, Helenę aż po Nowy Orlean. Memphis i jego kluby na Beale Street, mnóstwo spotkań, opowieści i grania. Fabryka Gibsona i muzeum Presleya w Graceland, Sun Studio Records i B.B King’s Club – magia miejsc i klimatu! No i wreszcie Nowy Orlean – miasto-legenda, miasto-muzyka, miasto-jazz!

Ale obrazy to jedno, a różnorodny klimat tych miejsc i ich brzmienie, także brzmienie muzyki usłyszanej właśnie tam, zostało w mojej głowie do dzisiaj. Od powrotu, który był przecież już jakiś czas temu, miałem w sobie natrętnie powracającą myśl, że to jeszcze nie jest prawdziwy koniec drogi na Głębokie Południe. Tak narodził się projekt Maciej Kręc „Brothers & Friends” Blues Super Session.

Na początku z Maciejem Sobczakiem graliśmy we dwójkę. Chcieliśmy zagrać to, co nam w głowie z tej podróży pozostało. Potem dołączył Maciej Zdanowicz (gitara), Bartłomiej Szopiński (pianino, hammond) i Szymon Szopiński (perkusja). Zacząłem myśleć o poszczególnych piosenkach i każda z nich pasowała mi do innego z moich muzycznych przyjaciół, z którymi zetknąłem się na artystycznej i zawodowej drodze. Zaproponowałem im wzięcie udziału w tym przedsięwzięciu. Kiedy skończyliśmy nagrania po blisko piętnastu miesiącach pracy okazało się, że w płytę zaangażowało się 34. muzyków, którzy użyczyli mi swojego talentu i poświęcili swój czas. Projekt nabrał też międzynarodowego charakteru, bo w nagraniach usłyszeć można muzyków oraz wokalistki i wokalistów z USA, Norwegii, Niemiec, no i oczywiście z Polski.

Na płycie można usłyszeć amerykańskich wokalistów: Debi Ruud, Johna Cliftona, Big Daddy Wilsona, Jock Shock’a. Uzupełniają ich z Norwegii Helene Misund i Eric Slim Zahl, a także cała plejada polskich muzyków. Usłyszymy tu: Magdę Piskorczyk, Kasię Rościńską, Macieja Sobczaka, Romka Puchowskiego, Wojtka Cugowskiego, Łukasza Drapałę i Jacka Siciarka. Całość dopełniają świetni instrumentaliści: Adam Wendt, Jacek Piskorz, Piotr Kończal, Maciej Kociński, Paweł Głowacki, Michał Kielak, Kuba Andrzejewski, Jan Mazurek i inni.”

Nagrania zrealizowano między grudniem 2020 a marcem 2022 r. w studiach w Polsce i USA

Miks (MM Studio, Poznań): Przemysław Ślużyński, Maciej Kręc, Maciej Sobczak

Mastering (Studio Giełda, Poznań): Joachim Krukowski

Producent wykonawczy i muzyczny: Maciej Kręc

***

Płytę promuje piosenka „Color Of His Skin”, która do stacji radiowych trafiła w maju tego roku. Teledysk „Color Of His Skin” jest dostępny w serwisie YouTube:

Maciej Kręc o piosence „Color Of His Skin”:

“W 1981 roku 19-letni Michael Donald stał się ofiarą tak zwanego „ostatniego linczu na tle rasowym w USA” w Mobile, Alabama. Młodego mężczyznę porwali, zabili i powiesili na drzewie biali rasiści, którzy uczynili to z czystej nienawiści. 26 lat wcześniej, w 1955 roku, 17-letni czarny chłopak imieniem Emmett Till przyjechał z Chicago w odwiedziny do swoich dziadków w Money, Mississippi. Chłopak z północy Stanów poszedł z kuzynami do miejscowego sklepiku. W czasie zakupów zagadywał białą sprzedawczynię. Chłopcy stali przed sklepem, a sprzedawczyni – która była żoną właściciela sklepu – zabrała się do zamiatania przed drzwiami. To wtedy Emmett nieświadomie popełnił „niewybaczalną zbrodnię”, a mianowicie zagwizdał na kobietę… Kuzyni zabrali go szybko do domu przeczuwając, że mogą być z tego kłopoty. Kolejnego dnia mąż zaczepionej przez chłopaka kobiety wraz ze swoim krewnym, zaopatrzeni w długą broń podjechali pod dom dziadków, wywlekli Emmetta na zewnątrz i zabrali do pickupa. Trzy dni katowali go w odludnej stodole, a jego ciało wrzucili do rzeki Mississippi. Złożona w całości z białych mężczyzn ława przysięgłych uniewinniła obu sprawców. Historia ta jednak stała się bardzo ważnym symbolem dla ruchu praw człowieka i praw obywatelskich w Ameryce (29. marca 2022 roku prezydent Joe Biden podpisał The Emmett Till Antilynching Act, który na poziomie federalnym klasyfikuje lincze jako przestępstwa motywowane nienawiścią rasową).

Opowiedziałem tę historię Maćkowi Sobczakowi i napisaliśmy tekst inspirowany powyższymi wydarzeniami. Przekazaliśmy go do korekty Jamesowi Brierley’owi. James był bardzo poruszony tekstem i zapytał, czy mógłby opisać tę historię po swojemu. Znając jego wrażliwość, zgodziliśmy się. Kiedy usłyszałem jego nagranie wiedziałem już, że nikt inny nie zrobiłby tego lepiej. Ten utwór – trochę w stylu Johnny’ego Casha – został zaśpiewany, a właściwie opowiedziany tak, jakby dziadek usiadł z wnukiem na ganku przed domem, by przekazać mu historię, która zdarzyła się gdzieś w miejscowości obok. Tekstem nawiązujemy też do bardzo ważnej dla całej kultury amerykańskiej pieśni „Strange Fruit”, napisanej przez Abla Meeropola i wykonanej oryginalnie przez Billie Holiday (choć być może większe wrażenie robi na mnie wersja Niny Simone).

Do utworu przygotowałem specjalny teledysk. Poprosiłem mojego przyjaciela i malarza, Bartka Muszyńskiego, żeby namalował obraz, który nie tylko symbolicznie odnosiłby się do opowiadanej przez nas historii, ale także ogólniej do potępienia wszystkiego, co jest złe, bo wynika z uprzedzeń i nienawiści. I tak na wielkim płótnie 180×180 cm powstało dzieło przedstawiające mroczne „drzewo wstydu”. Klip jest zapisem procesu powstawania tego obrazu w pracowni Bartka. W jego realizacji pomogli mi Kasia i Maciej Szwarcowie, a całość sfilmował Kamil Krotofil.”

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni

25 sierpnia pierwsze 14. emerytury

Następny

Przyjdzie koza do woza

Ostatnie z

0 0.00