Bez osłonek

7 mins read

7 września 1939 r. Niemcy wkroczyli do Wolsztyna i rozpoczęła się okupacja.   W PRL-u nie mówiło się, że to naziści napadli na Polskę tylko Niemcy. Literatura tudzież liczne filmy, z okresu okupacji wbiły  się w pamięci młodych ludzi. Obrazy wojenne uświadamiały tragizm pokolenia ich rodziców, dziadków. Po 1989 roku, kiedy odzyskaliśmy niepodległość, stopniowo nas, Polaków zaczęto obwiniać odpowiedzialnością za Holokaust, choć za ratowanie Żydów tylko w Polsce groziła kara śmierci. Znana jest już powszechnie historia rodziny Ulmów, którą Niemcy zamordowali za ukrywanie ich. W mediach niemieckich i nie tylko pojawiły się określenia ,,polskie obozy koncentracyjne”. Były prezydent USA Obama też wspomniał o ,,polskim obozie śmierci”. Nie zaprotestował obecny tam świadek tej wypowiedzi przedstawiciel ówczesnego polskiego rządu. Ta narracja, początkowo niezauważalna, powoli przewijała się nie tylko w mediach, ale także na uniwersytetach o czym mogłam się przekonać. Już kilkanaście lat temu pisałam o tym w felietonie i teraz do tego znów powracam. Młody człowiek po ukończeniu politologii, studiował drugi kierunek w Poznaniu. Rozmawiałam z nim na różne tematy. Dzielił się swoimi spostrzeżeniami i w pewnym momencie powiedział, że to Wielkopolanie odpowiedzialni są za wybuch II wojny światowej. Przez  chwilę zaniemówiłam, by potem ,,zalać” go informacjami  o wyrzucaniu przez Niemców z domów całych rodzin i skazaniu ich na tułaczkę w Generalnej Guberni. Dałam mu specjalne wydanie ,,Głosu Wolsztyńskiego”, w którym opublikowaliśmy wspomnienia osób, wygnanych podczas okupacji. Zaszokowała mnie też wypowiedz  wiceprezydenta  Gdańska, który stwierdził, że ,,jedno słowo przeciw drugiemu” doprowadziło do wybuchu II wojny światowej. Słysząc to pomyślałam, że wspomniany  student i wiceprezydent poznali na uczelniach inną historię.

Po 1989 roku, mówiąc o zbrodniach na narodzie polskim, obciążano nazistów. To byli przecież Niemcy. Nie wiem, czy stosując nową terminologię stara się umniejszyć odpowiedzialność Niemców. Mamy obecnie poprawne stosunki z Niemcami.  Dawni mieszkańcy ziemi wolsztyńskiej, którzy po wojnie musieli opuścić domy na tych terenach, przyjmowani byli przez nas bardzo życzliwie. Na pewno też Niemcy, mieszkający na dawnych terenach ziem zachodnich, bardzo przeżywali konieczność opuszczenia swoich domów, gospodarstw. To jednak nie była wina Polaków, ale skutek wojny rozpętanej przez Trzecią Rzeszę Niemiecką. Nie można jednak przekłamywać historii, trzeba przekazywać prawdę o latach wojny i okupacji. Chodzi o pamięć.  I tę pamięć o niemieckich zbrodniach  w PRL-u zachowano. Jak już wspomniałam literatura i film dostarczały młodemu, powojennemu pokoleniu wiedzy na temat okupacji, niepełnej oczywiście, ponieważ o polskich żołnierzach generała Andersa, czy generała Maczka nie wolno było wspominać. Przemilczano też zbrodnie dokonane przez ZSRR. Na lekcjach historii nie mówiono o podpisanym  w sierpniu 1939 roku pakcie Ribbentrop – Mołotow, który dokonał rozbioru Polski. Nie wolno było mówić o Katyniu. Rodziny pochodzące ze Wschodu, dawnych terenów Polski (odebranych w wyniku układu w Jałcie), opuścili swoje ziemie i jako repatrianci osiedli na tak zwanych ziemiach odzyskanych. Historii swoich trudnych losów nie przekazywali dzieciom, bojąc się represji w ludowej Polsce. Dopiero po 1989 roku ujawniono prawdę o Katyniu, Ostaszkowie, Kozielsku. Na apel Krzysztofa Błaszczyka, (opublikowany  w ,,Głosie Wolsztyńskim”), aby utworzyć wolsztyńską listę katyńską, odpowiedziało wiele osób, które ujawniły losy swoich bliskich.

W 1990 roku Związek Sowiecki przyznał się do zbrodni katyńskiej. Dwa lata później prezydent Federacji Rosyjskiej Borys Jelcyn przeprosił Polaków za tę zbrodnię.

     W niedzielę 12 września w Warszawie, odbędzie się uroczystość beatyfikacji Prymasa Kardynała Wyszyńskiego. Prymas nazywany Prymasem Tysiąclecia mówił i pisał o konieczności przebaczania. Podkreślał, że przebaczać to nie znaczy zapomnieć. Podpisał list biskupów polskich do biskupów niemieckich, w którym napisano: ,,przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Ten list krytykowały ówczesne władze polskie.

To kardynał Stefan Wyszyński nauczał, że trzeba przebaczać. W 1980 roku przeczytałam wydaną przez prymasa książkę  ,,Miłość na co dzień” i po przeczytaniu jej zrozumiałam, jak ważna jest w życiu umiejętność przebaczania.  

   Anna Domagalska

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni

Spotkanie autorskie z Edytą Świętek

Następny

Prymas Tysiąclecia

Ostatnie z

Zawody latawcowe

Dziś, w niedzielę, na lądowisku w Powodowie odbyły się zawody latawcowe.

Piękna jest Polska

O tym, że Polska jest piękna nie trzeba przekonywać. Skończyło się lato, zostały wspomnienia z krajowych

0 0.00