Pierwszy raz upił się mając 11 lat…

4 mins read

W końcu zauważyłem, że nie mogę przestać pić. Wtedy poszedłem na moją pierwszą terapię i przez kolejne pięć lat walczyłem ze swoim nałogiem. Rozpoczynałem terapię, zapijałem, nie kończyłem jej i tak było w kółko.
W 2011 roku zrobiłem w domu „na kacu” straszną awanturę. Mój czteroletni synek wieczorem bał się spojrzeć mi w oczy. Wtedy przypomniałem sobie, że nie chciałem być taki, jak mój ojciec. A czułem się, że zachowywałem się jeszcze gorzej. Krótko po tym zdarzeniu, „na kacu” piłem piwo w piwnicy i płakałem. Pytając siebie – dlaczego piję, skoro ja nie chcę pić.
Poszedłem na kolejną terapię, ale tym razem byłem gotów do zaprzestania picia. Moja terapeutka poradziła mi, abym poszedł na mityng Anonimowych Alkoholików. Kilka lat wcześniej byłem na dwóch takich mityngach. Uważałem wspólnotę AA za sektę. Po czterech miesiącach niepicia, kompletnie nie radziłem sobie ze swoimi emocjami. Poszedłem nawet z liną do parku, aby się powiesić. Myślę, że Bóg przywrócił mi wtedy zdrowy rozsądek. Poszedłem do księgarni, szukając jakieś książki, która by mi pomogła. Trafiłem na książkę napisaną przez Anonimowego Alkoholika. Po jej przeczytaniu zwróciłem się do wspólnoty AA. Przez większość mojego życia byłem ateistą, agresywnie nastawionym do religii i do Boga.
A we wspólnocie powiedzieli mi, abym się modlił i szukał jakiejś Siły Wyższej. Chwyciłem się tego, jak przysłowiowy „tonący się brzytwy”. Potem znalazłem się we wspólnocie przewodnika duchowego, który pomagał w zdrowieniu z tej choroby. Pomagał mi też w znalezieniu kontaktu z Siłą Wyższą i uczył jak służyć we wspólnocie AA.
W tej chwili mam 46 lat. Nie piję od ponad 9 lat. W tym czasie starałem się jak tylko mogłem naprawić szkody, które wyrządziłem innym ludziom. Mam bardzo dobre relacje z synem, naprawiam też relacje z moją dorosłą córką oraz żoną i rodzicami. W moim domu nie ma awantur. Prowadzę małą działalność gospodarczą i dzięki niej mamy dobrą sytuację finansową.
Cały czas służę wspólnocie AA, bo dzięki Bogu i wspólnocie dostałem szansę na drugie życie. Cały czas pomagam innym alkoholikom. Mimo że nie jestem wyznawcą żadnej religii, to szanuję poglądy religijne innych ludzi. Sam codziennie modlę się do mojego Boga, prosząc by być użytecznym dla innych. W tej chwili jestem wdzięczny, za to wszystko, co wydarzyło się w moim życiu.


Wysłuchała
Anna Domagalska

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni

„Z” jak Zakrzewo

Następny

ZUS zakończył wysyłkę…

Ostatnie z

Laureaci „Okulinki”

W Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy Wolsztyn im. St. Platera odbyło się rozstrzygnięcie Konkursu „Okulinka”. Organizatorami

0 0.00