Ks. Łukasz o patronie na dzisiejsze czasy, swoim kapłaństwie i powrocie do zdrowia

9 mins read

W piątek 19 marca przypadła uroczystość Św. Józefa Oblubieńca NMP. Sumie Odpustowej w kościele Świętego Józefa Opiekuna Kościoła Świętego o godz. 18.00 przewodniczył ks. Łukasz Grys z Parafii Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej w Wolsztynie.
Ks. Łukasz wygłosił także kazanie, w którym powiedział m.in.

W miejscowości Santa Fe (co oznacza po hiszpańsku święta wiara) w Stanach Zjednoczonych znajduje się kaplica, którą zaczęto budować pod koniec XIX wieku w 1872 roku. Starano się zbudować ją na wzór znanej kaplicy w Paryżu. Chciano szybko ukończyć budowę, ale brakowało czasu. Powstał też chór, do którego nie zbudowano żadnych schodów. Kiedy siostry loretanki to spostrzegły, zaczęły prosić architektów i budowniczych, aby coś z tym zrobić. Oni odpowiedzieli, że najlepszym pomysłem będzie postawienie drabiny, po której by siostry wchodziły na chór. Siostry, aby znaleźć jakieś rozwiązanie, postanowiły pomodlić się do Świętego Józefa. Rozpoczęły nowennę za jego wstawiennictwem. Kiedy ją skończyły, pojawił się u nich pewien starszy człowiek, który oświadczył, że jest cieślą i będzie się starał w jakiś sposób temu problemowi zaradzić. Prosił tylko, żeby podczas prac zamknąć kaplicę i mu nie przeszkadzać. Siostry się zgodziły i zaczęły oczekiwać, zastanawiając się, co z tego wyjdzie. Po kilkudziesięciu dniach starszy człowiek pozwolił siostrom wejść do kaplicy. Ich oczom ukazały się schody, które istnieją po dzień dzisiejszy. Schody są niezwykłe, ponieważ nie posiadają żadnej podpory, słupa, które by je trzymały. Są one spiralne. Po dziesięciu latach dobudowano do tych schodów poręcz. Do dzisiaj nawet inżynierowie twierdzą, że wykonanie takich schodów bez elementów stabilizujących, bez centralnej podpory jest niewykonalne. Ów starzec do budowy schodów nie zastosował żadnego kleju, żadnych gwoździ. Są tylko drewniane czopy.
Co ciekawe schody posiadają 33 stopnie (tyle ile lat żył Jezus Chrystus na ziemi). Kiedy siostry chciały zapłacić za pracę temu starszemu człowiekowi, ten zniknął. Siostry poszukiwały go w pobliskiej okolicy, ale nikt takiego starszego człowieka nie widział. Siostry uznały, że musiał to być Święty Józef, albo ktoś, kogo święty przysłał do załatwienia tej sprawy. Postać Świętego Józefa zaraz po Jezusie Chrystusie i Najświętszej Maryi Pannie jest najważniejsza dla nas wszystkich. W Piśmie Świętym Święty Józef nie wypowiada żadnego słowa. Święty Józef jest obecny przy Maryi i Panu Jezusie, ale nie ma nic powiedzenia. To tak jakby chciał powiedzieć – popatrzcie na nich, oni są w centrum, a ja jestem mistrzem drugiego planu, ja stoję w tle. To stanie na drugim planie nie oznacza, że jest świętym mniejszej rangi. On całe swoje życie ukierunkował na towarzyszenie Jezusowi i Maryi. I to jest słowo klucz, które jest dzisiaj szczególnie potrzebne. Święty Józef umiał towarzyszyć, nawet nic nie mówiąc swojej żonie Maryi oraz swemu przybranemu synowi Panu Jezusowi. Zrozumiał to bardzo dobrze Ojciec Święty Franciszek, skoro ustanowił Świętego Józefa (od grudnia 2020 roku do grudnia 2021 roku) jako szczególnego patrona na dzisiejsze czasy. Kościół Świętego Józefa jest świątynią jubileuszową. Pan Bóg chce przez wstawiennictwo Świętego Józefa docierać do waszych serc. Święty Józef umiał towarzyszyć Panu Jezusowi i Maryi.

Schody w kaplicy w Santa Fe

Kiedy spoglądam na swoje kapłaństwo i życie, to stwierdzam, że Święty Józef także towarzyszy mojej drodze kapłańskiej. Moja pierwsza parafia to Parafia Świętego Józefa w Środzie Wielkopolskiej, później parafia w Śmiglu, gdzie jest ołtarz poświęcony Świętemu Józefowi. W Nowym Tomyślu była figura Świętego Józefa postawiona na zewnątrz kościoła. W parafii farnej w Wolsztynie, w której pracuję na co dzień jest też figura Świętego Józefa znajdująca się blisko ołtarza głównego. Postać Świętego Józefa odczytuję, jako bliską mi osobiście. Święty Józef uczy nas, abyśmy umieli towarzyszyć naszym bliskim.

Pan Bóg w ostatnich miesiącach dał mi przeżywać dosyć trudne doświadczenie – trzy miesiące leżenia w szpitalu. To nie było łatwe. Na duchu podnosiła mnie świadomość towarzyszenia moim przeżyciom ludzi mieszkających w obu parafiach. Korzystając, że jestem tutaj, w tej parafii, chciałem podziękować za to towarzyszenie. Chciałem podziękować księdzu dziekanowi za to, że czuwał nad wszystkimi sprawami związanymi z pobytem w szpitalu. Dziękuję też ks. proboszczowi Piotrowi i wam drodzy parafianie, bo wiem że 26 listopada była odprawiana specjalna Msza Święta w mojej intencji. Podczas rorat w parafii Św. Józefa dzieci modliły się także o zdrowie dla ks. Łukasza. To wszystko do mnie docierało. Dziękuje też za wszystkie osobiste modlitwy w mojej intencji. To wszystko razem sprawiło, że tutaj jestem przed wami. Kiedy leżałem w szpitalu, to sobie pomyślałem, że dobrze być księdzem. Dlaczego? Ze względu na wasze towarzyszenie. Za to dziękowałem Panu Bogu każdego dnia, że jestem księdzem, że tylu życzliwych ludzi postawił na mojej drodze. Chciałbym prosić, abyście w swoich modlitwach nie zapominali o intencji nowych powołań kapłańskich i zakonnych. Święty Józef uczy nas troski także o powołania. Święty Józef niósł pana Jezusa do innych ludzi, zwłaszcza kiedy Chrystus był dzieckiem czy młodym człowiekiem. Uczy nas niesienia Chrystusa innym ludziom. Dlatego ważna jest sprawa powołań i troski, by byli inni księża, którzy będą nieśli Pana Jezusa do ludzi, którzy go dzisiaj też potrzebują. Bo wszyscy pragną Pana Jezusa, nawet wtedy, gdy nie zdają sobie sprawy, jak pokręcone i pogubione mają życie. Potrzebujemy Pana Jezusa i potrzebujemy tych, którzy będą go nieśli, jak Święty Józef.

Od redakcji: O cud uzdrowienia ks. Łukasza wierni modlili się także na Jasnej Górze.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni

Narodowy program szczepień

Następny

Wielkanoc w Szkocji podczas wojny

Ostatnie z

Laureaci „Okulinki”

W Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy Wolsztyn im. St. Platera odbyło się rozstrzygnięcie Konkursu „Okulinka”. Organizatorami

0 0.00