Był kurierem w „Solidarności Walczącej”

13 mins read

Pan Stanisław Rembowiecki z Nowej Soli od początku lat 90. jest stałym czytelnikiem „Głosu Wolsztyńskiego”.
Proszę powiedzieć, jak pan dotarł do naszego pisma?

Zawsze interesowałem się prasą lokalną. Gdy byłem w danej miejscowości, zawsze kupowałem prasę lokalną. Wolsztyn odwiedziłem na początku lat 90. Wtedy burmistrzem był chyba pan Jan Woś. Kupiłem wówczas „Głos Wolsztyński”.


W grudniu 2020 obchodziliśmy kolejną rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Wiem, że był pan związany z Solidarnością. Czy może pan przybliżyć swoją działalność?

W 1980 roku zostałem przewodniczącym Komisji Rewizyjnej NSZZ „Solidarności” w Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej w Nowej Soli, a potem jej przewodniczącym. Pracownicy przedsiębiorstw użyteczności publicznej byli wyłączeni ze strajków w 1980 roku. Trudno byłoby odłączyć mieszkańcom wodę, czy nie pracować w szpitalu. Wszystkie zakłady świadczące usługi na rzecz ludności nie strajkowały, dlatego nie byłem aresztowany, ani internowany. Wypchnięty zostałem z przedsiębiorstwa i znalazłem się w grupie osób, dla których w ówczesnych realiach nie było pracy w Nowej Soli. Musiałem jej szukać. Pracowałem w Głogowie, Zielonej Górze a później w Legnicy. W 1990 roku wróciłem do pracy w Nowej Soli. Byłem inwigilowany od 1984 roku, o czym dowiedziałem się później z materiałów IPN.
Związał się pan z Solidarnością Walczącą?

Mój znajomy z Solidarności był przewodniczącym w Przedsiębiorstwie Budownictwa Rolniczego. Zaproponował mi współpracę w Solidarności Walczącej we Wrocławiu, której przewodniczył Kornel Morawiecki (ojciec obecnego premiera). Włączyliśmy się do Solidarności Walczącej i zostałem jej kurierem. Moim zadaniem było przewożenie różnych materiałów z Wrocławia do zakładów nowosolskich, a czasem do Zielonej Góry. Rozwoziliśmy gazety – „Solidarność Walcząca”, „Kultura Paryska” oraz książki m.in. Józefa Czapskiego, Aleksandra Sołżenicyna („Archipelag Gułag”), gen. Władysława Andersa („Bez ostatniego rozdziału”), Herlinga-Grudzińskiego a także „Zniewolony umysł” Czesława Miłosza. Ponieważ historia Polski była zafałszowana, czytając te książki, poznałem prawdę.
Czy spotkał się pan z Kornelem Morawieckim?

Spotkałem się z nim dopiero w 2011 roku. Solidarność Walcząca w ten sposób działała, że im mniej się wiedziało, tym lepiej. Przesłuchiwania aresztowanych członków Solidarności Walczącej były nieludzkie. Jest taka książka Igora Janke pt. „Twierdza. Solidarność Walcząca – podziemna armia”, warto ją przeczytać. Solidarność Walcząca była organizacją niepodległościową, zwalczaną przez służby komunistyczne, nie tylko SB, ale niemieckie Stasi i rosyjskie KGB. Wzorowała się na Armii Krajowej. Miała swój wywiad i kontrwywiad. Nie uznawała kompromisu z komunistami, tak jak Solidarność ogólnopolska. Solidarność Walcząca powstała w czerwcu 1982 roku. Miała na celu wywalczenie niepodległości. W momencie, gdy doszło do Magdalenki i Okrągłego Stołu, oraz wyborów do sejmu kontraktowego, wezwała do bojkotu wyborów. Nie uczestniczyłem w nich, bo to było oszustwo stulecia.


A gdyby nie doszło do wyborów w 1989 roku?

System i tak się rozpadał. Zaczęły się strajki młodych ludzi. Generał Kiszczak zorganizował w Magdalence rozmowy, na które przybyli tajni współpracownicy i „pożyteczni idioci”. Porozumieli się ponad głowami społeczeństwa. Nomenklatura komunistyczna pięknie się uwłaszczyła, a zwykli ludzie poddani zostali nieludzkiemu planowi Balcerowicza, skrajnego liberała.


Młodzi ludzie mało wiedzą o planie Balcerowicza…

Plan Balcerowicza sprawił, że wiele zakładów przemysłowych doprowadzono do upadku. Na zakłady nałożono tak zwany „popiwek”, czyli wiele obciążeń finansowych, których zakłady nie wytrzymały. Dopuszczono kapitał zagraniczny, który je przejął i doprowadził do upadku. Przedsiębiorstwa polskie nie mogąc konkurować z zagranicznymi upadały. Zapewniało to firmom zagranicznym duży rynek zbytu w naszym kraju. Dopuszczono do likwidacji PGR-ów, zostawiając ich pracowników i rodziny bez środków do życia.


Widziałam w telewizji wiele reportaży na temat ciężkiej sytuacji tych ludzi. Pokazywano wstrząsające sceny beznadziei żyjących tam osób. Premier Mateusz Morawiecki parę dni temu poinformował, że rząd wyasygnował dodatkowo 250 milionów złotych dla mieszkańców obszarów po pegereowskich.
Wolsztyn należał w tym czasie do województwa zielonogórskiego.

W latach 70. władza w województwie zielonogórskim chwaliła się, największym współczynnikiem pegeeryzacji kraju. Za czasów Balcerowicza wiele pałaców i dworków, gdzie były siedziby administracji PGR-ów stały się niczyje. Przez te wszystkie lata zostały zrujnowane. Wystarczy przejechać po dawnych wsiach popegereowskich i je zobaczyć.
W Nowej Soli, w miejscowości silnie uprzemysłowionej, upadły Dolne Zakłady Metalurgiczne „Dozamet”, Nowosolska Fabryka Nici „Odra”. To były zakłady, które zatrudniały w szczytowym okresie po cztery tysiące ludzi. W tym czasie bezrobocie w Nowej Soli po zamknięciu zakładów sięgało 40 procent. Żeby przeżyć, ludzie ratowali się wytwarzaniem krasnali ogrodowych. Trzeba podkreślić, że w Polsce wiele zakładów miało przestarzałe technologie i zdekapitalizowane w dużej mierze środki trwałe. Były też zakłady nowoczesne, które wyprzedano za bezcen. Dam przykład, w Świętokrzyskiem, w miasteczku powiatowym Kazimierza Wielka w 1845 roku hrabia Łubieński wybudował cukrownię. Ta cukrownia powstała na ziemi, gdzie są najżyźniejsze gleby w Polsce (I klasa, czarnoziem lessowy). Wielu rolników uprawiało tam buraki cukrowe i sprzedawało do tej cukrowni. Cukrownię przejął niemiecki koncern Südzucker i zamknął ją w 2006 roku.


Pamiętam jak poseł Gabriel Janowski walczył o utworzenie polskiej spółki cukrowej. Pamiętam tę scenę z sejmu.

Usiłowano z niego zrobić człowieka psychicznego, ale dzięki jego determinacji i wielu innych osób, udało się doprowadzić do utworzenia „Polskiego Cukru”, który ma 40 procent rynku, a 60 procent mają podmioty zagraniczne, głównie niemiecki Südzucker.


Niedawno przeczytałam wypowiedź niemieckiego eksperta. Powiedział on m.in. że „Niemcy zbudowali Polskę, jako kraj taniej siły roboczej”.
Czy uważa pan, że Solidarność Walcząca miała słuszne postulaty?

Uważam, że tak. Gdyby nie doszło do zawarcia układu w Magdalence i podczas obrad Okrągłego Stołu, ten system tak by upadł. Latami nam wmawiano, że tylko plan Balcerowicza może uratować kraj. Tymczasem w Czechach nie dopuszczono do zubożenia społeczeństwa, tak jak u nas w latach 90. Kornel Morawiecki wychodził z założenia, że w Polsce powinien obowiązywać solidaryzm, nawiązując do myśli Jana Pawła II, a nie dziki kapitalizm.


W ostatnich latach został pan wyróżniony za swoją działalność. Proszę o tym opowiedzieć.

W 2013 roku IPN (oddział w Poznaniu) wydał książkę o działaczach niepodległości pt. „Nowosolska „Solidarność” – relacje, wspomnienia, dokumenty (wrzesień 1980 – czerwiec 1990)”. I w niej zostałem uznany za działacza niepodległości. Kornel Morawiecki w Nowej Soli odznaczył mnie Krzyżem Solidarności Walczącej. W grudniu 2016 w Poznaniu wręczono mi odznaczenie przyznane przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę – Krzyż Wolności i Solidarności. Otrzymałem także Medal na Stulecie Niepodległości.


Z pewnością nie wyczerpaliśmy tematu, ponieważ pańską działalność, trudno przedstawić w jednej rozmowie.

Chciałbym jeszcze dodać – korzystając z okazji. Uważam, że „Głos Wolsztyński” jest jedną z najbardziej wartościowych lokalnych gazet w Polsce. Kieruje się zasadami „Bóg, honor, ojczyzna”, choć tego hasła nie ma zapisanego. To pismo ubogaca nie tylko mieszkańców Wolsztyna i powiatu, ale także innych czytelników poza lokalną społecznością. Dowiedziałem się np. z „Głosu Wolsztyńskiego” o istnieniu o. Karola Bołoza Antoniewicza, który spoczywa w kościele w Obrze, o Pomniku Wolności w Kaszczorze, czy Sanktuarium Matki Bożej Ucieczki Grzeszników w Wieleniu.


Dziękuję za te pochlebne słowa o naszej gazecie. Myślę, że z satysfakcją przyjmą je współpracujący obecnie i dawniej z „Głosem Wolsztyńskim”.

Anna Domagalska

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni

Nr 1(660), 15-31 stycznia 2021

Następny

Stawia na Donalda Trumpa – o wyborach prezydenckich w USA

Ostatnie z

0 0.00